Uzależnienie Kanady od rynków w USA zagraża jej przemysłowi naftowemu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 lipca 2011, 04:43
Panorama Toronto, fot. Katstudio
Panorama Toronto, fot. Katstudio /ShutterStock
Kanadyjski przemysł naftowy potrzebuje nowej drogi eksportowej, dzięki której zakończy swoją zależność od głównego klienta - Stanów Zjednoczonych.

Poszukiwania są konieczne, ponieważ cena niskojakościowej zachodnio-kanadyjskiej ropy jest coraz niższa z powodu braku miejsca do przechowywania, niewłaściwych rurociągów oraz zalewu ropy na amerykańskim środkowym zachodzie.

Kanada znacznie zwiększyła wydobycie ropy w ubiegłej dekadzie, kiedy to firmy rozwinęły działalność w stanie Alberta, znanego z roponośnych piasków. Wydobycie zwiększyło się z 2,7 mln baryłek dziennie w 2000 roku do 3,4 mln baryłek w roku ubiegłym. Niemal każdy wzrost wydobycia znajdował nabywców na zatłoczonym amerykańskim Środkowym Zachodzie. 

Zdarza się jednak, że podaż przewyższa popyt. Wtedy wydobycie ropy jest wstrzymywane, dopóki magazyny w Albercie się napełnią. Kiedy tak się staje, jak miało to miejsce wiosną i jesienią 2010 roku, ceny ropy kanadyjskiej gwałtownie spadają odpowiednio do innych benchmarków, a producenci idą na dno.

Jak dotąd uwaga skupiła się na firmie TransCanada, która zaproponowała przesył 700 tys.  baryłek dziennie dzięki przedłużeniu rurociągu Keystone. Ma to być sposób na  pominięcie Środkowego Zachodu i dojście do krytycznego centrum rafinacji w Zatoce Meksykańskiej do 2013 roku. Projekt, którego realizacja jest opóźniana ze względu na  protesty ekologów, może częściowo zmniejszyć trudności związane ze zbyt niską cena kanadyjskiej ropy, ale na pewno nie rozwiąże problemu zależności Kanady od rynku amerykańskiego.

>>> Czytaj też:  KGHM rozpycha się wśród liderów na światowym rynku srebra

Politycy zdali sobie sprawę, że Kanada wciąż potrzebuje dotrzeć do tak zwanego rynku przywodnego. Innymi słowy, kraj musi dostarczyć ropę do miejsc, gdzie znajdują się tankowce, które z kolei mogą ją przewieźć przez Pacyfik do rynków azjatyckich. W Azji natomiast notuje się duże zapotrzebowanie na energię.

Analitycy wierzą, że sprzedaż zachodnio-kanadyjskiej ropy do Azji ma sens, bo pozwoli to na podwyższenie cen. Robert Lipret, minister stanu Alberta powiedział, że rząd nie będzie faworyzował żadnego z projektów. - Będziemy wspierać wszystkie projekty, które będą spełniały standardy ekologiczne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj