"Rano złoty lekko wzmocnił się. Mniej więcej na poziomie 4,47 była interwencja NBP. Później złoty wrócił do wcześniejszych poziomów. Pod koniec dnia, kiedy było wiadomo, że NBP raczej nie będzie interweniować, przy gorszym sentymencie od kilku dni, osłabieniu forinta, spadkach na EURPLN, przy niskiej płynności złoty doszedł do prawie 4,50" - powiedział PAP Marek Cherubin, diler walutowy Banku BPH.

Narodowy Bank Polski potwierdził w komunikacie, że dokonał w środę sprzedaży pewnej ilości walut obcych za złote.

>>> Czytaj też: NBP interweniował rano na rynku, sprzedawał euro

Dilerzy walutowi w środę około godz. 9.40 poinformowali PAP, że NBP interweniował na rynku walutowym, sprzedając euro. Złoty umocnił się po interwencji z poziomu 4,4730 do 4,4400 za euro.

W wtorek wiceprezes NBP Witold Koziński informował w rozmowie z PAP, że przeciwdziałanie przez NBP niekorzystnym tendencjom na rynku walutowym jest nadal wysoce prawdopodobne.

Reklama

"NBP może jutro albo pojutrze coś robić. Możliwe, że będą bronić jakiegoś poziomu np. 4,5" - powiedział Cherubin.

>>> Czytaj też: Tego nikt się nie spodziewał - Niemcy rozpoczynają nowy etap kryzysu

"Każde niższe poziomy na EURPLN są wykorzystywane przez inwestorów do kupowania. Z drugiej strony jest NBP, a BGK też pojawia się na rynku. Podczas nieobecności polskich banków, złoty może osłabić się" - dodał Cherubin.

Dilerzy SPW uważają, że w najbliższych dniach globalny sentyment może się nie zmienić, ale ceny dużo spadły w ostatnim czasie, co może wprowadzić rynek w trend boczny.

"Dzisiaj były duże przeceny na rynku długu. Do tej pory to całe zamieszanie kredytowe w strefie euro szczęśliwie omijało nasze papiery. Ale jednak dzisiaj widać, że nie jesteśmy odizolowani od globalnych nastrojów. Dzisiaj były te negatywne nastroje i dlatego ta głęboka przecena. Ewidentnie zagranica oferowała papiery z całej krzywej. Nie było chętnych do kupowania w tak niepewnej sytuacji" - powiedział PAP Marek Kaczor, diler SPW PKO BP.

"W najbliższych dniach globalnie pewnie wiele się nie zmieni, a to zagraniczne rynki wpływają na nasz rynek. Trudno oczekiwać zdecydowanej poprawy. Ale ceny dużo spadły, co pozwala myśleć, że może być jakiś trend boczny i uspokojenie. Patrząc dalej w przyszłość dalej będzie wisieć ryzyko dalszej przeceny nad rynkiem w kontekście problemów w strefie euro" - dodał.

BGK sprzedał obligacje infrastrukturalne IDS1022 za 902,0 mln zł przy popycie 1.072,0 mln zł i średniej rentowności 6,287 proc. - podał bank w środę w komunikacie.