Dwójka studentów, znajomi chętni do pomocy, oszczędności oraz pomysł na biznes. Zazwyczaj tak zaczyna się opowieść o internetowym hicie. Jednak w przypadku Mariusza i Piotra Truszkowskich, którzy bez wątpienia osiągnęli w sieci sukces, to jednak wraz z nim nie pojawiła się sława. A przynajmniej nie taka, o jakiej młodzi biznesmeni mogliby marzyć.

Zamiast pochwał za stworzenie jednego z najbardziej prężnie rozwijających się serwisów społecznościowych w Polsce, Chomikuj.pl stał się symbolem portalu zarabiającego na łamaniu praw autorskich. A dwójka młodych przedsiębiorców, zamiast brylować w mediach, ukrywa się od kilku lat. Nie biorą udziału w branżowych konferencjach, nie wypowiadają się w mediach, nie odpowiadają na zarzuty, jakie wydawcy im stawiają. Choć właśnie okazało się, że Chomikuj wytoczył Polskiej Izbie Książki proces o zniesławienie.

Nikt nie wiedział, nikt nie słyszał

– Truszkowscy? Nie wiem, kim są – Artur Kursiański, czyli AK74, inwestor i bloger e-biznesowy nie rozpoznaje nazwiska. – Twórcy Chomikuj? Nie są znani w środowisku, choć sam portal znają wszyscy. Oczywiście budzi on mieszane uczucia, ale trzeba przyznać, że odniósł sukces biznesowy. Może dlatego pozostają w cieniu, bo pamiętają, że twórcy innego serwisu oferującego hosting plików OdSiebie.pl zostali zatrzymani przez policję pod zarzutem paserstwa – dodaje.

– Nic dziwnego, że się nie pokazują. Nagonka na Chomikuj może skutecznie zniechęcić od tego, by chwalić się serwisem. Ale co ważne, im wcale takie pokazywanie się nie jest potrzebne, by biznes dalej się dobrze kręcił – mówi Rafał Agnieszczak, twórca Fotki.pl i Świstaka.pl, inwestor i doradca start-upów.

– Z drugiej strony pozostawanie przez Truszkowskich w ukryciu staje się też elementem legendy Chomikuj.pl. To znak rozpoznawczy tego serwisu. Ale nie jestem pewien, czy dobry – mówi Igor Dzierżanowski, szef magazynu „Proseed” zajmującego się rynkiem e-biznesów i współorganizator spotkań dla start-upów. On także nie zna twórców portalu. – Ukrywanie się w sytuacji, gdy Chomikuj.pl jest oskarżane o wspieranie piractwa, nawet więcej – o czerpanie korzyści z paserstwa – sprawia, że pogłębia się wrażenie, że mają coś do ukrycia, że ich interesy nie są czyste – dodaje.

Jednak według rzecznika Chomikuj.pl Piotra Hałasiewicza bracia Truszkowscy po prostu dbają o prywatność. – Właściwie nie są już nawet związani z portalem. Od jesieni 2010 roku, gdy zainwestował w niego fundusz FS File Solutions Limited z siedzibą na Cyprze, nie są ani w zarządzie portalu, ani nie mają w nim udziałów – zapewnia. I nie chce zdradzić żadnych szczegółów z życia Truszkowskich.

Ale jeszcze kilka lat temu młodzi e-biznesmeni wcale aż tak bardzo nie bronili swojej prywatności.

Z małą pomocą przyjaciół

Dziś 29-letni Mariusz i 27-letni Piotr zadebiutowali w biznesie w czasach studenckich, na przełomie wieków. Starszy z braci stworzył swój pierwszy portal – dla fanów kina. Jednak na poważniej zaczęli działać chwilę później. A właściwie znów zaczął Mariusz. Był na trzecim roku zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim, gdy razem z grupą przyjaciół wpadł na pomysł stworzenia radia dla studentów. Ale nie tradycyjnej rozgłośni, tylko radia internetowego.

– Zrobiliśmy listę przeszkód: brak zaplecza technologicznego, pomieszczenia na studio, ludzi. Lista wydawała się nie mieć końca. Ale postanowiliśmy skupić się na rzeczach najważniejszych i przystąpiliśmy do pokonywania przeszkód krok po kroku – tak w 2004 roku Mariusz opowiadał o początkach rozgłośni w jednej ze studenckich gazet.

TEAMradio szybko zdobyło sporą popularność. Rozpisały się o nim gazety. Mariusz był twarzą pomysłu i chętnie opowiadał o tym, jak pracuje się w nowym medium. – Nie narzucamy autorom, o czym mają robić audycje. Oni sami wiedzą najlepiej, co ich interesuje, fascynuje czy niepokoi. Dzięki twórczej swobodzie jesteśmy wiarygodni i odzwierciedlamy portret współczesnego studenta – dodawał.

TEAMradio wciąż nadaje, choć z pierwszej ekipy nikt w nim nie pracuje. Dla Truszkowskiego była to nie tylko świetna szkoła prowadzenia innowacyjnej usługi, dzięki stacji zyskał doświadczenie, które wykorzystał przy tworzeniu nowego projektu. Był rok 2005, gdy razem z młodszym bratem i kilkoma znajomymi doszedł do wniosku, że przydałby się serwis oferujący możliwość przechowywania i dzielenia się ze znajomymi notatkami z zajęć czy zdjęciami. Taki zewnętrzny dysk. – Wtedy najpopularniejsze do takich celów było wspólne zakładanie jednego konta mailowego ze znanym przez całą grupę osób wspólnym hasłem. Ale nie było to rozwiązanie wygodne – opowiada Hałasiewicz. Tak pojawił się pomysł na Chomikuj.pl, portal pozwalający zakładać konta, na których można umieścić własne pliki, udostępniać je innym użytkownikom, zarządzać tym, dla kogo są dostępne, a dodatkowo jeszcze dyskutować o nich i łączyć się w grupy o wspólnych zainteresowaniach. W połowie 2006 roku studenci rejestrują domenę Chomikuj.pl i wkrótce uruchamiają pierwszą wersję serwisu.

Podobno zainwestowali w rozruch 100 tys. zł? – pytam Hałasiewicza. – To bajka. Skąd mieliby wziąć takie pieniądze? Wyłożyli znacznie mniej. Kilkaset złotych kosztowała domena, kilka tysięcy zaprojektowanie strony i serwery. To na początek wystarczyło. Wraz ze wzrostem liczby użytkowników trzeba było więcej zainwestować, ale to wciąż nie były aż tak spektakularne sumy – zapewnia. – Część pewnie udało się zdobyć dzięki wyróżnieniu „Pomysł na biznes 2006”, jakie Chomikuj.pl dostało od Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości? – dociekam. – To także tylko legenda. Wprawdzie Mariusz dostał taką nagrodę, ale nie za Chomikuj.pl, tylko za biznesplan dla zupełnie innego projektu – prostuje rzecznik portalu.

Powoli Chomik z portalu dla studentów zaczął stawać się produktem masowym. Przejrzysty i wygodny interfejs zadziałał na jego korzyść, jak w przypadku Naszej Klasy, czyli zaczął przyciągać dwie grupy internautów: najmłodszych oraz tych najstarszych z grupy 50+. To, co było genialne z punktu widzenia użyteczności – proste zakładanie konta, umieszczanie na nim plików i pobieranie ich z innych kont – szybko zaczęto wykorzystywać wcale nie tylko do dzielenia się zdjęciami z imprez, notatkami z wykładów czy pracami zaliczeniowymi, lecz także skanami książek, plikami muzycznymi i filmami. – Jest to problem, z którym styka się każde narzędzie umożliwiające publikowanie plików online. Od początku reagowaliśmy na informacje o podejrzanych plikach i wykasowywaliśmy je – zapewnia rzecznik portalu.

Załadowanie 80 mln plików zajęło użytkownikom prawie 3 lata – stało się to w kwietniu 2009 roku. Jeszcze wtedy twórcy Chomikuj udzielali się w mediach. „Uznaliśmy, że w związku z coraz szybszymi łączami zaczyna brakować rozwiązania do łatwego przechowywania i współdzielenia plików. Nie ma sensu projektować czegoś, co nie przyda się ludziom. I tak naprawdę do dziś chodzi przede wszystkim o to, aby udostępnić portal jak największej liczbie użytkowników i jak najlepiej spełnić ich oczekiwania” – mówił Mariusz magazynowi „Kariera”.

Wtedy też coraz szybciej rosła popularność portalu. Tak bardzo, że w kwietniu 2009 roku w serwis zainwestowała Interia i zakupiła domenę Chomikuj.pl. Sama dzięki temu zyskała ogromny ruch, który mogła doliczać do swoich wyników, w zamian zaoferowała młodemu jeszcze portalowi usługi brokerskie przy sprzedaży powierzchni reklamowej.

Ukryć się w chomiczej norce

Tyle oficjalnej historii początków portalu. Wraz z jego rozwojem zaczęły się pojawiać krytyczne głosy. Skarżyli się wydawcy książek, dla których był to „portal piracki” lub łagodniej „portal wspierający piractwo”. „Zwracam się do Państwa z prośbą, aby zacząć aktywnie walczyć z serwisami udostępniającymi nielegalnie Państwa treści w internecie. Chcielibyśmy w pierwszej kolejności skierować nasze działania przeciwko serwisowi Chomikuj.pl” – taki list najpierw do swoich kontrahentów, potem do niemalże wszystkich polskich wydawnictw w kwietniu 2010 roku rozesłał Bartłomiej Roszkowski, właściciel serwisu Nexto.pl sprzedającego e-booki i książki w wersji audio. – Ktoś wreszcie musiał to głośno powiedzieć: Chomikuj.pl czy inne podobne serwisy stają się prawdziwą plagą dla wydawców – mówił nam wtedy Roszkowski. Skargi od wydawnictw posypały się jedna za drugą.

I spoza oficjalnej historii Chomikuj.pl zaczęła wyłaniać się druga, mniej pochlebna. Na portalu było już ponad 250 mln plików i według wydawców ogromną część z nich stanowiły publikacje rozpowszechniane w sposób nielegalny. PWN skarżył się, że specjalistyczny podręcznik wydany w nakładzie liczącym ledwie tysiąc egzemplarzy na Chomiku pobrano ponad 600 razy. Wtedy też po raz pierwszy Polska Izba Książki postraszyła Chomikuj.pl pozwem zbiorowym. W odpowiedzi portal zapewniał, że każde zawiadomienie o złamaniu praw autorskich traktuje poważnie i do tej pory po takich sygnałach wykasował już kilka milionów nielegalnych plików. Po serii tekstów DGP z 2010 roku Chomikuj.pl zaproponował nawet wydawcom specjalną platformę, dzięki której mogliby sprzedawać na portalu swoje książki. To był właśnie moment, gdy bracia Truszkowscy całkiem się ukryli.

Zaczęli także pod względem biznesowym przygotowywać się na kłopoty. Ich spółka, Team Solutions, została rozwiązana, a Chomikuj.pl przejęte przez FS File Solutions Limited z siedzibą na Cyprze (Interia pozostaje operatorem domeny). – To był fatalny zbieg okoliczności z PR-owskiego punktu widzenia. Przecież takiej transakcji nie przygotuje się w dwa miesiące. Pracowaliśmy na nią długo i doprowadziliśmy ją do końca akurat w momencie pierwszych gróźb procesu zbiorowego – zapewnia rzecznik portalu. Od tamtej pory, jak zapewnia Hałasiewicz, Truszkowscy nie mają już nic wspólnego z Chomikuj.pl.

Za to wtedy zaczęli inwestować w zupełnie nowe projekty. Na ich nazwiska w KRS można znaleźć kilka spółek: Grupa TS, Net-Sharks, Auto-Backup, SuperPaczka, QAC, YetiPay Społka Z.o.o i YetiPay Services. W części z nich są członkami zarządu lub pełnią funkcje prezesów i wiceprezesów. W kilku już nie występują w KRS, ale za to prokurentem lub udziałowcem jest ich matka. Te nowe spółki zaczęły się w pojawiać właśnie w 2010 roku, kiedy Chomik wpadł w kłopoty. Uruchomili sfinansowany z 700 tys. unijnej dotacji serwis dla młodych e-biznesów PodajDalej.pl, wtedy też ruszył Auto Backup oferujący tworzenie kopii zapasowych plików na wypadek, gdyby oryginał uległ zniszczeniu. Najlepiej jednak rozwija się YetiPay, spółka, od której oficjalnie się odżegnują, ale która jest ewidentnie (osobą ich matki jako prokurenta), powiązana z Chomikuj.pl. – To serwis mikropłatności, który ma szansę przebić sięi odnieść spory sukces – zapewnia Kurasiński. – Ma ofertę, która może zainteresować wiele firm. I co ważne, od razu na starcie miał dużego klienta – czyli Chomikuj. Wygląda na to, że z YetiPay twórcy Chomika mogą zarobić swój drugi milion. I to milion, którym będzie można się już szeroko pochwalić – dodaje.

Sześć milionów chomików

Tyle że na Chomikuj.pl Truszkowscy zarobili dużo więcej niż milion. Bo choć założenie konta w tym serwisie jest bezpłatne, bezpłatnie można też umieszczać w nim pliki, bezpłatnie można je pobierać od innych użytkowników, ale już przy większych transferach trzeba płacić. I to właśnie na tym zarabia Chomikuj. Ściągnięcie 1 GB danych kosztuje 1,49 zł (przelew przez YetiPay), za 9 GB trzeba zapłacić 7,99 zł (także Yeti). Są też dostępne płatne konta z większą przepustowością – ich kupno kosztuje od 6,58 zł do 16,49 zł tygodniowo.

Ilu użytkowników płaci? Chomikuj nie chce tego zdradzić. To ilu ma przynajmniej użytkowników? – Mamy ponad 8 milionów zarejestrowanych kont i niemalże 6 milionów odwiedzin miesięcznie, co daje nam 12. miejsce wśród najpopularniejszych domen w Polsce. Ale trzeba pamiętać, że część zarejestrowanych kont jest nieaktywna, a dane na temat liczby odwiedzin są zawsze mocno szacunkowe– mówi Hałasiewicz.

Jeszcze do niedawna Chomikuj.pl chwaliło się liczbą zachomikowanych plików. Jednak pod wpływem gróźb procesów licznik został usunięty ze strony. Gdy ostatni raz był widoczny – na początku roku – pokazał rekordowy miliard plików. Podobno każdego dnia dochodzą kolejne 2 mln.

– Czyli Truszkowscy dzięki swojemu portalowi mogliby już właściwie nie pracować? Ile na nim zarobili? Jakie są obroty serwisu? – pytam. – Tego też nie zdradzamy. Biznes jest rentowany, ale nie przesadzajmy z tymi kokosami. Słyszałem, że prezes Polskiej Izby Książki oszacował nasze obroty na 160 – 180 mln zł rocznie. Ale to suma kompletnie oderwana od prawdy, i to wielokrotnie oderwana – śmieje się Hałasiewicz.

– Ale od dwóch lat reprezentuje was droga kancelaria Wierzbowski Eversheds. A w tym roku jej prawnik Tomasz Zalewski na pewno będzie miał spore zarobki. Nie tylko będzie bronił Chomikuj w procesie z wydawcami, lecz także reprezentuje was w procesie, jaki wytoczyliście Polskiej Izbie Książki o zniesławienie. To będą ogromne koszta. Mało który serwis internetowy byłoby na nie stać – mówię. – Za dobre usługi warto dobrze płacić. Z Polską Izbą Książki próbowaliśmy przez dwa lata rozmawiać. Nie udało się dojść do porozumienia, za to ciągłe słyszeliśmy na swój temat kłamstwa. A więc postanowiliśmy się bronić. Stąd pozew o zniesławienie – tłumaczy Hałasiewicz.

Równolegle więc przed sądami będą toczyły się dwie sprawy. Może gdy się skończą – czy to na korzyć Chomika, czy wydawców – Truszczyńscy zdecydują się wyjść z ukrycia. – Tak naprawdę powinni zrobić to teraz. Pokazać się w mediach, wykupić billboardy ze swoimi twarzami i z podpisem „Nie jesteśmy złodziejami. Zakładajcie u nas konta. Nasz portal jest legalny”. Nic tak nie pomogłoby im pokonać złej sławy – uważa Igor Dzierżanowski.

Bracia Truszkowscy powinni wyjść z ukrycia. I to właśnie teraz. Powinni wykupić billboardy, zawiesić plakaty ze swoimi twarzami i napisem: „Nie jesteśmy złodziejami” – mówi Igor Dzierżanowski, organizator spotkań dla start-upów