Tajna misja francuskich kolei SNCF w Polsce

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 września 2012, 16:48
Francuski pociąg dużych prędkości TGV.
Francuski pociąg dużych prędkości TGV. /ShutterStock
Francuskie koleje SNCF przenoszą do Polski i Czech zarządzanie systemami informatycznymi – taką sensacyjną wiadomość ujawniła wczoraj popularna gazeta „Le Parisien”.

Ujawniła, bo choć polscy i czescy informatycy już od kilku tygodni nadzorują ruch francuskich pociągów, dyrekcja koncernu skrzętnie to ukrywała. Aby zatuszować ślady, SNCF najpierw zerwała współpracę z rodzimą spółką Steria, a następnie zawarła w ramach outsourcingu porozumienie z amerykańskim koncernem IBM. Ten zaś, aby wywiązać się z obietnicy obniżenia kosztów, zlecił wykonanie zamówionych usług swoim oddziałom w Europie Środkowej.

Dyskrecja jest konieczna, bo nad Sekwaną sprawa delokalizacji wywołuje bardzo duże emocje. Najpierw Nicolas Sarkozy, a potem Francois Hollande zarzekali się, że zrobią wszystko, aby utrzymać produkcję i usługi w kraju i w ten sposób powstrzymać wzrost bezrobocia, które i tak już jest wyższe niż w Polsce.

Groźby utraty zamówień publicznych, subwencje państwowe i preferencyjne kredyty nie pomogły. Prywatne koncerny coraz częściej przenoszą działalność do takich krajów jak Polska, z powodu, który rozstrzyga o wszystkim: koszt robocizny jest tu przynajmniej czterokrotnie niższy, podczas gdy różnica w wydajności szybko się kurczy i jest już mniejsza, niż jeden do dwóch.

Sprawa SNCF to jednak inny wymiar. Przewoźnik w 100 procentach należy bowiem do państwa i teoretycznie Pałac Elizejski mógłby tu jednym telefonem zapobiec zakończeniu współpracy z informatykami z Lille i Lyonu i przekazaniu ich zadań Polakom i Czechom. Ale tego nie zrobił, bo koleje, tak jak reszta kraju, muszą oszczędzać, aby budżet państwa wreszcie się domknął.

Choć sprawa dotyczy 500 stanowisk na 260 tys. osób, jakie w całym kraju zatrudnia SNCF, związki zawodowe już podniosły alarm. Skierowały list do każdego z parlamentarzystów, aby wymusić wycofanie decyzji. Pod taką presją minister transportu Frederic Cuvillier pogroził wczoraj na Twitterze dyrektorom kolei: „Uwaga, aby walka o poprawę konkurencyjności nie niszczyła miejsc pracy we Francji”.

Ale to tylko gra pozorów. Cuvillier tylko udaje, że nie wiedział o całej sprawie. Nie ma wyjścia, bo podobnie jak Deutsche Bahn, który dzień wcześniej ogłosił megakontrakt na zakup od bydgoskiej Pesy nowych lokomotyw tak i SNCF musi oszczędzać, aby wyjść z kryzysu. Nawet jeśli, w przeciwieństwie do Niemiec, we Francji trzeba to robić w tajemnicy.

26,5 mld euro długu francuskie państwo przejęło od SNCF w ostatnich trzech latach

8,3 mld euro wynosi wciąż dług francuskich kolei

1,1 mld pasażerów przewozi rocznie SNCF

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj