Z dyplomem coraz trudniej o posadę. Lepiej zająć się produkcją

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
9 listopada 2012, 04:24
energetyka, fabryka, elektrownia
energetyka, fabryka, elektrownia/ShutterStock
Osoby z wyższym wykształceniem mają coraz większe trudności ze znalezieniem pracy.

Poszukiwani są natomiast pracownicy o niskich kwalifikacjach w przemyśle, budownictwie i rolnictwie - wynika z badań Narodowego Banku Polskiego, które publikuje "Gazeta Polska codziennie".

Około 70 proc. nowych miejsc pracy jest bezpośrednio związanych z produkcją. Przybywa natomiast bezrobotnych po studiach. Uczelnie nadal opuszcza zbyt wielu socjologów, historyków, politologów czy speców od marketingu i zarządzania. Firmy już ich nie potrzebują, bo rynek jest nasycony takimi fachowcami - czytamy w gazecie.

W Polsce kończący studia największe szanse na zatrudnienie mają w służbie zdrowia i edukacji oraz w usługach. O pracę nie muszą też się martwić specjaliści z branży IT. Szacuje się, że jednak już za pięć lat deficyt informatyków, zwłaszcza programistów, może wynieść nawet 30 proc.

>>> Czytaj też: Liczba bezrobotnych w Polsce przekroczy w grudniu 2 miliony

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj