Białoruś przenosi eksport z portów bałtyckich do Rosji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 listopada 2012, 13:14
Flaga Białorusi, fot. C&OPhoto
Flaga Białorusi, fot. C&OPhoto /ShutterStock
Białoruś próbuje udobruchać Rosję obietnicą przerzucenia eksportu białoruskich towarów z portów w krajach bałtyckich do obwodu leningradzkiego. 

Mińsk chciałby dzięki temu utrzymać niższe ceny rosyjskiej ropy. Jednak dla gospodarek państw bałtyckich byłby to bolesny cios.

– Zamiast do portów na Litwie, Łotwie i w Estonii Białoruś skieruje duże ilości ładunków do obwodu leningradzkiego w Rosji – oświadczył prezydent Aleksander Łukaszenka po spotkaniu z gubernatorem tego obwodu, Aleksandrem Drozdenką. – Ten temat omówiliśmy już na ostatnim spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Teraz musimy jak najszybciej załatwić tę sprawę z kolejami na Białorusi i w Rosji – dodał Łukaszenka. Drozdenko zapewnił, że Rosja zaproponuje Białorusinom identyczne stawki za transport jak Litwa i Łotwa.

Przerzucenie transportu białoruskich towarów do rosyjskich portów okazałoby się prawdziwym ciosem dla Litwy i Łotwy. Towary z Białorusi stanowią blisko 40 proc. wszystkich ładunków transportowanych przez łotewskie porty w Windawie czy Rydze. Jak wylicza białoruskie Centrum Naukowo-Badawcze im. Misesa, korzyści Łotwy z transportu białoruskiej produkcji sięgają 5–7 proc. jej rocznego PKB. Straci też kolej. Według danych łotewskich kolei Latvijas dzelzcelsz w 2011 r. przewiozła 59,4 mln ton ładunków, z czego ponad 20 proc. to towary z Białorusi. Zagrożony jest też port w litewskiej Kłajpedzie, który obsługuje ponad 60 proc. białoruskiego eksportu – produktów naftowych i chemicznych oraz półfabrykatów. Jak szacuje białoruski ambasador na Litwie Uładzimir Drażyn, straty Litwy wyniosłyby w tej sytuacji 3 mld dol.

Wygranym byłaby Rosja. Moskwa robi co może, by zwyciężyć w konkurencji z bałtyckimi portami. Jej głównym atutem jest intensywnie rozbudowywana Ust-Ługa. Dzięki rządowemu wsparciu za trzy lata przepustowość portu ma osiągnąć 120 mln ton ładunków rocznie. Dla porównania moce transportowe estońskiego Tallina wynoszą nieco ponad 36 mln ton rocznie.

Przenosząc eksport do rosyjskich portów, Łukaszenka próbuje zażegnać konflikt z Rosją o przemyt rozpuszczalników. Według Moskwy Białoruś przez ponad rok eksportowała na Zachód produkty naftowe z rosyjskiej ropy jako rozpuszczalniki, gdyż te są zwolnione od cła do rosyjskiego budżetu. Teraz Rosja żąda od Mińska 1,5 mld dol. niezapłaconego cła. Oddanie tych pieniędzy może okazać się jednak poważnym ciosem dla białoruskiej gospodarki. Ta kwota stanowi bowiem 18 proc. wszystkich rezerw walutowych kraju. Od dalszego przebiegu konfliktu zależą też warunki przyszłorocznych dostaw rosyjskiej ropy. Moskwa w tym kwartale znacząco zmniejszyła eksport surowca na Białoruś. Mińskowi zależy jednak na zachowaniu dotychczasowych preferencji, bo eksport produktów z rosyjskiej ropy stanowi główne źródło waluty dla reżimu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj