Bielecki: Francja czuje się winna za chłód w relacjach z Polską

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 listopada 2012, 03:35
Jędrzej Bielecki
Jędrzej Bielecki/DGP
To jest dla Francji sytuacja wyjątkowa: kraj bije się w piersi. I to z powodu „zmarnowania w ciągu minionych dwóch dekad ogromnego kapitału przyjaźni, jaki zbudowali w Polsce kolejno Ludwik XV (miał żonę Polkę), Napoleon, Chopin, Marie-Curie i wszyscy ci, którzy nad Sekwana wspierali ruch Solidarności” – napisał w dniu przyjazdu do Warszawy Francois Hollande’a największy francuski dziennik „Le Figaro”.

Nie dość, ze konserwatywne pismo nie jest odosobnione, bo to samo twierdza wszyscy jego główni rywale, od „Le Monde” poczynając, ale dodatkowo wina za takie niepowodzenie zdecydowanie w większym stopniu obciąża Francuzów niż Polaków. To przede wszystkim próba utrzymania na przełomie lat 80. i 90. podzielonych Niemiec i sowieckiej strefy wpływów. Potem były zawiedzione nadzieje na uczynienie z Francji głównego adwokata Polski na drodze do integracji z Unia (role te przyjęły Niemcy). Dalej niezrozumienie przez Jacquesa Chiraca polskiej słabości do USA i ostra krytyka udziału naszego kraju w operacji irackiej. I wreszcie postawienie przez Nicolasa Sarkozy’ego na stosunki z Afryka i południem Europy („Unia Śródziemnomorska”) kosztem Europy Środkowej.

Polskę „Le Figaro” obciąża wina za chłód w relacjach miedzy Paryżem i Warszawa tylko z powodu braci Kaczyńskich i ich „nacjonalistycznego zaślepienia”. Ale zdaniem dziennika to już zamierzchła przeszłość: Polska ma od 5 lat „pragmatycznego lidera”, który zdecydowanie postawił na stosunki z Unia Europejska, a nie z USA. Tyle ze Francja do tej pory nie wyciągnęła z tego wniosków: o ile Niemcy maja 26 proc. polskiego importu, o tyle Francja zaledwie 6 proc. Czy teraz Paryz zmieni strategie? W piątek francuski przywódca po raz pierwszy od objęcia władzy wyjechał za granice z tak duża delegacja biznesu. Towarzyszyło mu 30 prezesów największych firm, w tym Arevy i EDF. Francuzi chcą u nas budować elektrownie kadrowe, podejmą tez walkę o dostarczenie armii łodzi podwodnych i systemów obrony przeciwlotniczej.

Francois Hollande chce także włączyć nasz kraj do wąskiego grona strategicznych partnerów Francji. Skoro pod rządami Davida Camerona Wielka Brytania coraz bardziej odpływa od Europy, to Trójkąt Weimarski, poszerzony o Włochy i Hiszpanie, ma być teraz podstawa dla budowy europejskiej polityki obronnej. Być może jednak jeszcze ważniejsza od konkretnych decyzji jest zmiana tonu francuskiego dyskursu wobec Polski, tak w ustach francuskich przywódców, jak i francuskich mediów. „Le Figaro” podkreśla, ze nowa Unia nie jest już podzielona na biedny Wschód i bogaty Zachód, tylko chore Południe i zdrowa Północ. I nie ma wątpliwości, ze Polska należy do tej ostatniej. Od tego już tylko krok do przeprowadzenia przez Paryż równie rewolucyjnej przebudowy strategii dyplomatycznej jak ta, która kilka lat temu spowodowała, ze głównym partnerem Warszawy przestał być Waszyngton, a stały się Bruksela i Berlin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj