Po protestach potencjalnych wykonawców zwycięzca przetargu będzie miał więcej czasu na realizację inwestycji.

Przetarg dotyczy dokończenia odcinków Czerniewice-Odolion (11,4 km) i Odolion-Brzezie (23,1 km), gdzie wcześniej liderem konsorcjum była firma SRB Civil Engineering Limited, oraz fragmentu Brzezie-Kowal (29,5 km) - tu liderem była spółka PBG. Kontrakty na budowę tych odcinków zostały zerwane na początku września. Między wykonawcami a GDDKiA trwa spór o to, kto pierwszy zerwał kontrakt i z czyjej winy to nastąpiło.

Pierwotnie zapowiadano, że odcinek A1 Czerniewice-Kowal gotowy będzie we wrześniu 2012 roku, ale przejezdny - jeszcze przed Euro 2012.

"Przesunięcie terminu składania ofert spowodowane jest dużą liczbą pytań od potencjalnych wykonawców, na które musimy udzielać wyczerpujących odpowiedzi, oraz koniecznością uwzględnienia zastrzeżeń zgłoszonych przez Krajową Izbę Odwoławczą. I tak zakładaliśmy, że prace rozpoczną się dopiero po zakończeniu sezonu zimowego, więc mamy jeszcze sporo czasu na dokończenie przetargu" - powiedział w czwartek PAP rzecznik oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Bydgoszczy Tomasz Okoński.

Reklama

Pierwszy termin składania ofert wyznaczono na 8 listopada, ale od tego czasu był on kilkukrotnie przekładany. Obecnie obowiązujący zapis warunków przetargu daje zainteresowanym czas na zgłaszanie się do 20 grudnia.

Już po pierwszym ogłoszeniu przez GDDKiA przetargu do Krajowej Izby Odwoławczej wpłynęły skargi dużych koncernów budowlanych: Strabag, Erovia Polska i Budimeksu. Znaczna część zastrzeżeń dotyczyła narzuconych terminów wykonania poszczególnych etapów budowy.

Według pierwotnej wersji, oba kujawsko-pomorskie fragmenty A1, na jakie podzielono inwestycję, powinny być ukończone w ciągu ośmiu miesięcy od chwili podpisania umowy z wykonawcą. Według firm zainteresowanych kontraktem, po uwzględnieniu, że zbliża się zima, realnie mieliby na uporanie się z zadaniem 4-5 miesięcy.

Biorąc pod uwagę zakres koniecznych prac, w tak krótkim czasie - według koncernów budowlanych - nie ma technicznej możliwości, by je wykonać, przestrzegając zasad sztuki budowlanej. Jak oszacowali zainteresowani przetargiem, prace budowlane są zaawansowane maksymalnie w 50 proc., więc dokończenie ich w ciągu 4-5 miesięcy to zaledwie połowa czasu, jakim dysponował na to zadanie wykonawca, który rozpoczął inwestycję.

KIO uznała te argumenty za uzasadnione, więc GDDKiA musiała zmodyfikować warunki przetargu i obecnie wykonawcy będą mieli 11-12 miesięcy na realizację inwestycji. Przesunięcie rozstrzygnięcia przetargu o prawie dwa miesiące oznacza także, że zawarcie umowy z jego zwycięzcą przypadnie na wiosnę, już po "martwym" w budownictwie okresie zimowym.

GDDKiA oczekuje, że autostrada będzie "przejezdna" po ośmiu miesiącach od przekazania placu budowy wykonawcy. W opinii przedstawicieli firm budowlanych zainteresowanych przetargiem, minimalny czas między ogłoszeniem jego wyników a podpisaniem umowy to niespełna dwa miesiące i w takim przypadku autostrada byłaby "przejezdna" na przełomie października i listopada 2013 roku.