Półmetek rządu i zapowiadane przez premiera Donalda Tuska "przewietrzenie" Rady Ministrów, wniosek PiS o konstruktywne wotum nieufności, dalszy ciąg negocjacji nad budżetem UE na lata 2014-20 - to niektóre z ważniejszych wydarzeń politycznych jakie przyniesie rok 2013 r.

W przyszłym roku rząd osiągnie półmetek drugiej kadencji. Premier zapowiedział już, że będzie to dobry moment, aby "przewietrzyć" Radę Ministrów. Razem z wicepremierem Januszem Piechocińskim (PSL) mają wówczas ocenić, który resort wymaga zmian personalnych.

"Za rok będziemy w stanie podsumować, jak nam się współpracuje. Zakładamy, że mniej więcej połowa kadencji, to będzie dobry moment, żeby ewentualnie +przewietrzyć+ Radę Ministrów" - zapowiedział Tusk na konferencji, podczas której ogłosił, że Janusz Piechociński - nowy prezes PSL - zostanie wicepremierem i ministrem gospodarki.

Już na początku roku rząd będzie musiał się zmierzyć z zapowiadanym przez PiS wnioskiem o konstruktywne wotum nieufności. Partia Jarosława Kaczyńskiego uważa, że obecny rząd prowadzi Polskę do katastrofy - zarówno finansowej, jak i społecznej. Na początku października prezes PiS zaprezentował prof. Piotra Glińskiego jako kandydata PiS na premiera rządu technicznego.

Wniosek PiS ma trafić do Sejmu w styczniu lub na początku lutego - termin zależy od zakończenia negocjacji nad nowym budżetem unijnym - do tej pory PiS zapowiadało, że wstrzyma się ze składaniem wniosku do czasu zakończenia negocjacji nad budżetem UE.

Pierwszy szczyt w sprawie wieloletnich ram finansowych UE, który odbył się w listopadzie ub.r., zakończył się niepowodzeniem. Przywódcy unijni mają wrócić do sprawy w lutym. Winą za dotychczasowe fiasko rozmów obarczano głównie płatników netto - m.in. Wielką Brytanię i Niemcy - którzy domagają się cięć w unijnym budżecie.

Dla Polski obecna propozycja budżetu przewiduje o 1,5 mld euro mniej w ramach funduszy spójności, co oznacza, że Polska mogłaby otrzymać w ciągu siedmiu lat ok. 72,4 mld euro. To wciąż więcej niż przypada w obecnym budżecie na lata 2007-13 (prawie 68 mld euro).

Zdaniem unijnego komisarza ds. budżetu Janusza Lewandowskiego, "w sensie liczbowym" przywódcy państw UE nie są daleko od porozumienia. Polska - jak podkreślał Lewandowski - to obok Słowacji i Rumunii jeden z trzech krajów, które w nowym budżecie otrzymywałyby więcej funduszy niż w obecnym.

W 2013 r. powróci zapewne temat przyjęcia przez Polskę waluty euro. Premier zapowiedział już, że przed podjęciem decyzji w tej sprawie przeprowadzi konsultacje w kraju. "Przed nami podjęcie decyzji, czy będziemy chcieli być częścią tego serca Europy, jaką będzie unia wokół osi gospodarczo-finansowej, gdzie wspólna waluta jest rdzeniem, czy też będziemy raczej państwem peryferyjnym z własną walutą" - mówił w grudniu szef rządu.

Przewodniczący Rady Gospodarczej Jan Krzysztof Bielecki ocenia, że kryteria wejścia do strefy euro Polska może spełnić w 2014 r. a najbliższy czas powinien zostać wykorzystany na debatę publiczną na temat wspólnej waluty. Wejściu Polski do strefy euro - gdyby miało ono nastąpić obecnie - sprzeciwiają się m.in. PiS i SP.

Co najmniej do 10 kwietnia 2013 r. potrwa polskie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Według prokuratury obecnie nie można określić, kiedy się ono zakończy.

Wciąż bez odpowiedzi pozostaje pytanie, kiedy wróci do Polski wrak samolotu Tu-154 M, który rozbił się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. Na styczeń zapowiedziano wyjazd do Rosji grupy logistycznej, która ma uzgodnić szczegóły techniczne ws. powrotu wraku. Strona polska domaga się zwrotu wraku samolotu uznając jego dalsze pozostawanie w Rosji za obciążenie dla stosunków polsko-rosyjskich.

Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow zadeklarował w połowie grudnia, że Rosja chce jak najszybciej zakończyć śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej i oddać Polakom wrak. Zastrzegł jednocześnie, że "śledztwo nie powinno być kończone w sposób sztuczny".

Rok 2013 może też przynieść zmiany po lewej stronie polskiej sceny politycznej. Po odejściu z SLD europosła Marka Siwca, który podjął rozmowy z Januszem Palikotem, pojawiły się komentarze o możliwości powstania nowego ugrupowania lewicowego.

Siwiec i Palikot zgodnie deklarowali, że chcieliby porozmawiać z b. prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim o tym, czy byłaby jakaś szansa na budowę nowej formacji na lewicy, która byłaby w stanie powalczyć o 20-30 proc. poparcia. O potrzebie dyskusji i refleksji na temat przyszłości lewicy mówi też senator niezależny Włodzimierz Cimoszewicz, który rozmawiał z Kwaśniewskim. SLD uważa odejście Siwca za błąd, szef Sojuszu Leszek Miller uznał krok Siwca za "polityczne samobójstwo".

SLD na maj zapowiada zwołanie na maj Kongresu Lewicy Społecznej. Kongres nie ma być zaczątkiem nowego ugrupowania politycznego, a przedsięwzięciem o charakterze programowym, m.in. podkreśleniem różnorodności polskiej lewicy.