Miedź coraz powszechniej wykorzystywana jest nie tylko jako surowiec przeznaczony do produkcji przemysłowej, lecz także jako środek przechowujący wartość – pieniądz.
Pierwsza dekada XXI wieku była złotym okresem dla właścicieli surowców. Wielu z nich zarobiło w tamtym czasie fortunę. Jednak po upadku banku Lehman Brothers sytuacja na rynku commodities znacząco się zmieniła. Nie wszystkie towary były jednakowo atrakcyjne, a przede wszystkim jednakowo dostępne. Miedź na tle innych surowców się wyróżniała.

Rynek chiński

Reklama
Miedź wyróżniała się nie dlatego, że zastosowania dla czerwonego metalu w gospodarce są znacznie szersze niż w przypadku innych surowców: począwszy od antybakteryjnych przycisków przy przejściach dla pieszych, poprzez wszelkie produkty elektroniczne, a skończywszy na wykorzystaniu miedzi do budowy specjalnych siatek wodnych, w których hodowane są zdrowsze ryby. Miedź wyróżniała się i pozwoliła wielu inwestorom w ostatnich latach zarobić dlatego, że jej na rynku brakowało.
– Dynamiczny rozwój i industrializacja Chin połączone z problemami z wykonaniem założonych planów eksploatacyjnych oraz realizacją nowych projektów inwestycyjnych pozwoliły utrzymywać cenę czerwonego metalu znacząco powyżej krańcowych kosztów produkcji. Spoglądając w 2013 rok nie sposób nie przyjrzeć się, czy te dwa czynniki nadal są aktualne – twierdzi Radosław Załoziński, dyrektor Departamentu Zabezpieczeń KGHM.
Dynamika wzrostu chińskiej gospodarki z roku na rok jest coraz niższa. W odróżnieniu od roku 2008 nie jest to wynik szoku zewnętrznego, ale raczej efekt wyczerpania potencjału stabilnego rozwoju kraju w długim terminie, w obecnej formie i w dotychczasowym tempie. W Państwie Środka kluczową rolę odgrywają inwestycje, które odpowiadają za blisko 50 proc. udziału w PKB. Niestety często się zdarza, że inwestycje nie są optymalnie trafione.
– Można to zaobserwować na przykładzie niezamieszkanych miast – widm, nieużywanych nowych autostrad czy niewykorzystanych mocy wytwórczych w ledwie wybudowanych, nowych przedsiębiorstwach. W Chinach obecnie duży nacisk jest położony na konsumpcję prywatną, tak aby stanowiła większy wkład w produkcję krajowej gospodarki (dzisiaj zaledwie 35 proc. udziału w PKB). Przyszły rok będzie dla Chin bardzo ważny, gdyż będzie to pierwszy rok aktywności nowego rządu w Pekinie, który musi stawić czoła trudnemu okresowi transformacji – mówi Radosław Załoziński.
Pomimo dużych wyzwań wydaje się jednak, że chińscy decydenci mają wiele narzędzi, które pozwolą na złagodzenie tego procesu. Mogą między innymi kontynuować uprzemysłowienie środkowej i zachodniej części kraju. Według firmy analitycznej CRU International popyt na miedź ze strony Chin w przyszłym roku powinien wzrosnąć o 6,2 proc.
Zdaniem surowcowego eksperta KGHM w ostatnich latach jednym z podstawowych uzasadnień dla wysokiej ceny miedzi były problemy po stronie górniczej. Wiele firm nie było w stanie wykonać założonych planów eksploatacyjnych, a duża część inwestycji została wstrzymana lub znacząco opóźniona po krachu w 2008 roku. Na rynku brakowało metalu. Z roku na rok deficyt miedzi na rynku jest coraz mniejszy, a w roku 2013 analitycy oczekują nawet niewielkiej nadwyżki metalu (blisko 100 tys. ton). Prognoza ta jest jednak obarczona dużym ryzykiem, gdyż z rynku nieustannie napływają informacje o opóźnieniach w budowie nowych kopalni.

Aktywność inwestorów

Analizując rynek miedzi, nie można nie doceniać wpływu inwestorów finansowych oraz sektora bankowego. Miedź coraz powszechniej wykorzystywana jest nie jako towar przeznaczony do produkcji przemysłowej, ale jako środek przechowujący wartość – pieniądz. Jak mówi Radosław Załoziński, w nieoficjalnych chińskich magazynach zgromadzono już blisko 1 milion ton zapasów miedzi i jest to poziom najwyższy od 2009 roku, kiedy kryzys finansowy uderzył w światową gospodarkę. Bardzo powszechnym procederem w Chinach jest wykorzystanie miedzi z tych zapasów jako zabezpieczenia, pod które można otrzymać kredyt. Zainteresowanie kapitału rynkiem miedzi zauważyły największe banki inwestycyjne JP Morgan i Goldman Sachs z funduszem BlackRock, które od blisko dwóch lat ubiegały się o pozwolenie na założenie funduszu ETF dla miedzi (certyfikaty zabezpieczone miedzią złożoną w magazynach). W połowie grudnia ich starania zakończyły się sukcesem – amerykańska komisja SEC wydała zgodę na utworzenie pierwszego funduszu ETF. Decyzja została podjęta wbrew protestom sektora przemysłowego, który uważa, że nowe fundusze negatywnie wpłyną na dostępność miedzi na rynku, co odbije się głównie na konsumentach. Z całą pewnością warto się w przyszłym roku przyglądać, z jakim zainteresowaniem spotka się wprowadzany na rynku miedzi produkt. Działalność inwestorów spowodowała, że powszechna wcześniej zależność pomiędzy ceną miedzi a wysokością zapasów przestała funkcjonować. Obserwując coraz większe zaangażowanie inwestorów finansowych na rynku miedzi oraz rosnącą ilość miedzi w magazynach nieoficjalnych, trudno się dziwić, że korelacja pomiędzy ceną miedzi a wysokością zapasów na oficjalnych giełdach jest znikoma.

Perspektywy na 2013 rok

Podczas listopadowej konferencji rynku miedzi w Szanghaju uczestnicy pytani o cenę metalu w kwietniu przyszłego roku najczęściej wskazywali na poziom nieco ponad 8000 dol./t. Wskazywali przy tym, że mając za sobą wyjątkowo spokojny rok 2012, w kolejnym roku spodziewają się znacznie większej amplitudy wahań ceny.
– W przypadku realizacji takiego scenariusza czerwony metal utrzyma swoją uprzywilejowaną pozycję na globalnej mapie surowców – podsumowuje Radosław Załoziński.