Portugalia wypowiada wojnę szarej strefie: fiskus kontroluje nawet klientów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
15 lutego 2013, 12:51
Widok na Porto
Widok na Porto/ShutterStock
Portugalski rząd wyjątkowo zapamiętale walczy z szarą strefą. Po wprowadzeniu obowiązkowych kas fiskalnych i kontrolowaniu przedsiębiorców, teraz wziął pod lupę także klientów.

Sklepikarzom, restauratorom czy fryzjerom, którzy nie wydadzą konsumentowi paragonu, grożą wysokie mandaty. Ich uczciwość regularnie sprawdzają kontrolerzy z urzędów skarbowych.

Okazuje się jednak, że nie tylko przedsiębiorcy muszą się mieć na baczności. Stowarzyszenie konsumentów DECO alarmuje, że zgodnie z przepisami ogromne mandaty grożą także klientom, którzy nie zażądają dowodu sprzedaży. Kara może wynieść od 75 do nawet 2 tysięcy euro.

Ekspert DECO Jorge Morgado podkreśla, że sytuacja ta jest absurdalna i przypomina czasy dyktatury Salazara, gdy Portugalczycy musieli mieć pozwolenie na posiadanie zapalniczki. Tajniacy przychodzili więc do kin i kawiarni i obserwowali, kto palił papierosy, a następnie czekali na te osoby przed wejściem i sprawdzali, czy mają one wymagane papiery.

Szacuje się, że w ostatnich latach szara strefa w Portugalii osiągnęła rozmiar nawet jednej czwartej PKB. Od niedawna wszyscy przedsiębiorcy mają obowiązek posiadania kas fiskalnych. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj