Czerwono było na rynkach ropy naftowej i miedzi, z kolei delikatne odbicie notowań w górę było widoczne na rynkach metali szlachetnych. Ze względu na wczorajsze święto w Stanach Zjednoczonych, nie był notowany indeks CRB, a na amerykańskich giełdach nie handlowano zbożami oraz soft commodities.

Chociaż nieobecność Amerykanów na rynkach była wczoraj widoczna, to jednocześnie handel powrócił w Chinach, które przez cały ubiegły tydzień świętowały Nowy Rok. Niemniej jednak, nie wywołało to szczególnego entuzjazmu inwestorów.

Cena miedzi pokonuje kolejne wsparcia

Zwiększonej aktywności popytu po powrocie Chin na rynki surowców spodziewano się między innymi na rynku miedzi. Niemniej jednak, notowania miedzi w Szanghaju spadły o ponad jeden procent, w pewien sposób "dostosowując się" do pesymizmu, który panował na rynkach surowców w ubiegłym tygodniu. Także notowania nowojorskie zakończyły poniedziałek na minusie (-1,39%), docierając do najniższego poziomu od końca stycznia br.

Dzisiaj rano notowania miedzi delikatnie odreagowują wczorajszy spadek. Obecnie najważniejszym pytaniem jest to, czy po obchodach Nowego Roku Chiny będą stopniowo zwiększać popyt na miedź. Za scenariuszem systematycznego zwiększania konsumpcji przemawia fakt, że gospodarka chińska, po ubiegłorocznym spowolnieniu, prawdopodobnie wraca już na ścieżkę bardzo szybkiego wzrostu PKB. Niemniej jednak, apetyt Chińczyków za zakupy miedzi może być stłumiony faktem, że kraj ten posiada spore zapasy surowca (zapasy miedzi w Szanghaju znajdują się blisko historycznych rekordów). Ponadto, ożywiony popyt na miedź w Chinach może nie wystarczyć, by notowania miedzi kontynuowały średnioterminowe wzrosty: po pierwsze dlatego, że popyt ze strony zachodnich gospodarek stoi pod znakiem zapytania (ostatnio pojawiły się słabe dane makro w USA i eurolandzie), a po drugie dlatego, że globalna podaż miedzi jest spora i prawdopodobnie w tym roku przewyższy ona poziom popytu.

Reklama

Wczoraj notowania miedzi w Nowym Jorku spadły poniżej niedawnego poziomu wsparcia w rejonie 3,71 USD za funt metalu. Dzisiaj rano doszło do próby zanegowania wczorajszego przebicia wsparcia, jednak próba ta była nieudana, a ceny miedzi powróciły do zniżek. Co więcej, przełamane zostało wsparcie w postaci dolnego ograniczenia średnioterminowego kanału wzrostowego, utrzymującego się na tym rynku od listopada ub.r. Najbliższym poziomem wsparcia jest obecnie rejon 3,64 USD za funt metalu, a nieco niżej – 3,60 USD za funt.

Rozczarowujące deszcze w Argentynie

Tymczasem wczoraj rynki zbóż były zamknięte ze względu na święto w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem dzisiejsza sesja na rynkach zbóż rozpoczyna się mocnym wzrostowym akcentem – rosną ceny kukurydzy, pszenicy oraz soi.

Notowania soi dzisiaj rano rosną już o ponad 1,60%, odbijając się coraz dalej od technicznego wsparcia w rejonie 1400-1405 USD za 100 buszli. Wsparcie to było testowane w ubiegłym tygodniu. Jednak obecnie nie tylko sytuacja techniczna sprzyja notowaniom soi – ważne są także informacje fundamentalne. Okazuje się bowiem, że deszcze, które w ostatnim czasie spadły w Argentynie, rozczarowały swoją mizernością. Spodziewano się, że opady deszczu znacząco poprawią sytuację na polach uprawnych w tym kraju, wcześniej dotkniętych suszami. Niemniej jednak, deszcze okazały się mało intensywne, co z powrotem obudziło obawy o pogorszenie jakości zebranego zboża.

Argentyna jest trzecim największym eksporterem soi na świecie. W tym roku oczekiwane są spore zbiory, które mają pozwolić na odbudowanie światowych zapasów tego zboża (obecnie – bardzo niskich). Niemniej jednak, od stycznia farmerom argentyńskim nie sprzyja pogoda – niedostateczne opady deszczu sprawiły, że na rynku pojawiły się wątpliwości, czy Argentyna będzie w stanie sprostać oczekiwaniom.

Obecnie cena soi pnie się dynamicznie w górę, co związane jest nie tylko z obawami o podaż, lecz także z dużymi oczekiwaniami związanymi z popytem – istnieje duże prawdopodobieństwo, że po tygodniowym świętowaniu Nowego Roku Chiny z powrotem zwiększą zamówienia na zagraniczną soję.