Chińska armia: to nie my stoimy za atakami hakerskimi

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
20 lutego 2013, 09:18
Haker
Haker/ShutterStock
Burza po amerykańskim raporcie demaskującym działania chińskich hakerów. Według jego autorów, za cyberatakami stoi chińska armia. Jej rzecznik odpiera oskarżenia.

60-stronnicowy raport firmy Mandiant to pierwszy upubliczniony dokument, który tak dokładnie analizuje schemat działania chińskich hakerów. Według Amerykanów - hakerów zatrudnionych przez chińską armię. Geng Yansheng, rzecznik chińskiego MON, nazwał raport „bezpodstawnym". Dodał, że według chińskiego prawa cyberataki są przestępstwem.

Chiny wielokrotnie były oskarżane o organizowanie cyberataków na serwery głównie amerykańskich firm i instytucji administracji państwowej. Według firmy zajmującej się bezpieczeństwem sieci, ślady pozostawione przez hakerów prowadzą wyraźnie do chińskiej jednostki wojskowej zlokalizowanej na przedmieściach Szanghaju, której zadaniem jest właśnie wykradanie danych. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj