W przeszło 60 lat po tym, jak komuniści pod wodzą Mao Zedonga przegnali oddziały Kuomintangu Czang Kai-szeka z Chin kontynentalnych pod hasłem budowy społeczeństwa egalitarnego, okazuje się, że to właśnie wygnańcy na Tajwanie stworzyli znacznie bardziej zrównoważony system dystrybucji bogactwa.

W chwili, gdy prezydent Chin Xi Jinping zaczyna swoją kadencję, to właśnie Tajwan może zaoferować mu model, który pomógłby urzeczywistnić jego kampanię na rzecz zmniejszenia przepaści między bogatymi i biednymi, która grozi podważeniem mandatu rządzącej partii komunistycznej. Współczynnik Giniego - wskaźnik obrazujący skalę nierówności dochodów - dla Tajwanu wynosił w 2011 roku 0,342, podczas gdy dla Chin -  0,477. Poziom 0,4 jest zazwyczaj przyjmowany jako zapowiedź rozruchów społecznych. 

Kiedy dwie dekady temu tempo rozwoju gospodarczego na Tajwanie spadło poniżej 10 proc., na wyspie wprowadzono powszechny program ubezpieczeń zdrowotnych oraz zwiększono odpowiedzialność za decyzje polityczne.

Obecnie chińskie PKB per capita jest zbliżone do wskaźnika Tajwanu z lat 80. i to Chiny borykają się wciąż ze zjawiskiem grabieży ziemi i brakiem dostępu do usług publicznych. Tymczasem w chińskim parlamencie zasiada 90 deputowanych, których majątek wynosi przynajmniej 1,8 mld juanów (290 mln dolarów).

„Na Tajwanie mamy do czynienia z wolnym i stopniowym rozwojem szerokiego systemu ubezpieczeń społecznych” – mówi Rana Mister, profesor współczesnej historii chińskiej na uniwersytecie Oxforda – „Tajwan i kontynentalne Chiny poszły w całkowicie odmiennych kierunkach”.

Niskodochodowe gospodarstwa domowe na Tajwanie, gdzie mieszka 23 mln ludzi, mają darmowy lub subsydiowany dostęp do opieki zdrowotnej od 1995 roku. Środki na finansowanie tego systemu pochodzą zarówno od pracodawców, jak i pracowników. Obowiązują także rządowe dotacje

“To wspaniały system” – mówi 34-letnia Peggy Lo, która opuściła szpital w Tajpej, gdzie urodziła córkę na 10 dni przed planowanym terminem. Za dziesięć dni pobytu w oddziale intensywnej opieki noworodków Lo zapłaciła równowartość 152 dolarów – „Gdyby go nie było musielibyśmy sprzedać nasze mieszkanie, albo zaciągnąć pożyczkę”.

Tymczasem w Chinach odnotowano ponad 17 tys. incydentów w szpitalach w 2010 roku w reakcji na fatalny stan opieki medycznej. Z raportu firmy McKinsey & Co. wynika, że nawet przedstawiciele klasy średniej mają problemy z uzyskaniem pomocy medycznej w szpitalach publicznych. Na taki stan rzeczy wskazało 31 proc. spośród tysiąca ankietowanych Chińczyków z dochodami powyżej 80 tys. juanów rocznie. 

W tym roku PKB na głowę w Chinach wyniesie 6644 dolarów w porównaniu ze stawką 6785 dolarów na Tajwanie, w 1987 roku.