Polska chemia zagrożona. Tanie nawozy z Rosji i USA zaleją nasz kraj

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
31 marca 2013, 08:48
Polski rynek nawozów
Polski rynek nawozów/DGP
Bruksela chce złagodzić politykę celną. Amerykanie mogą w ciągu kilku najbliższych lat poważnie zaszkodzić polskim firmom chemicznym.

 W USA szykują się bowiem nie tylko do eksportu gazu łupkowego do Europy, lecz także do produkcji chemicznej opartej na tanim surowcu, w tym petrochemikaliów i nawozów. Jak tłumaczy Agata Staniewska, ekspert w departamencie energetyki i zmian klimatu PKPP Lewiatan, Bruksela negocjuje z Waszyngtonem umowę o wolnym handlu. W efekcie w ciągu dwóch lat ma być zniesione cło na amerykański eksport. – Oddech Ameryki jest szczególnie odczuwalny w sektorze chemicznym – podkreśla Staniewska.

Eksperci tłumaczą, że w USA już powstają liczne instalacje chemiczne wykorzystujące tani gaz. Europejskim konkurentom trudno będzie z nimi rywalizować. – Dzięki wydobyciu z łupków ceny gazu w USA spadły do równowartości 22–23 gr za metr sześcienny. Za gaz w Polsce płacimy cztery, pięć razy więcej – mówi Janusz Wiśniewski, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej. Jego zdaniem, jeśli bariera celna zniknie, import nawozów z Ameryki do naszego kraju będzie się bardziej opłacał niż jego produkcja na miejscu (gaz to kluczowy element wpływający na finalną cenę nawozów – w polskich firmach decyduje on nawet o 65 proc. kosztów produkcji).

Obaw nie kryją rodzime koncerny chemiczne. Marek Kapłucha, członek zarządu Zakładów Azotowych Puławy, przyznaje, że firmy z USA mają przewagę kosztową i dzięki taniemu gazowi znacząco poprawiły efektywność produkcji i swoją pozycję konkurencyjną.

Nawozy to dziś dominujący segment polskiego przemysłu chemicznego, stanowi ponad połowie przychodów spółek z tego sektora. Grupa Azoty, w której skład wchodzą zakłady z Tarnowa, Polic, Kędzierzyna i Puław, jest jednym z największych ich producentów w Europie. Pozycja giganta może się więc wyraźnie zachwiać. Zagrożeniem są nie tylko Amerykanie. Na odebranie rynku polskim spółkom czekają też firmy z Rosji. W drugiej połowie zeszłego roku Rosję przyjęto w poczet Światowej Organizacji Handlu (WTO). Członkostwo w WTO sprawiło, że Bruksela musi zdjąć cło antydumpingowe, które do tej pory chroniło kraje UE przed zalewem tanich nawozów z Rosji. Teraz unijny rynek dla firm z tego kraju staje otworem. Analitycy przekonują, że decyzja ta w połączeniu z niższymi kosztami produkcji i standardami ochrony środowiska w Rosji stawia tamtejsze firmy w uprzywilejowanej pozycji na unijnym rynku.

Moskwa dotuje gaz na rynku wewnętrznym, w efekcie jest zdecydowanie tańszy niż gaz kupowany w Polsce (w latach 2000–2004 takie subsydia zawarte w cenie gazu dla odbiorców rosyjskich wyniosły 2,3 mld dol.). WTO zobligowała Rosję do wyrównania cen gazu dla odbiorców wewnętrznych i zewnętrznych. Ma do tego dojść jednak dopiero w 2018 r. Cła będą zniesione wcześniej – na część produkcji chemicznej już nie obowiązują, na inne zostaną zdjęte wkrótce. W lipcu 2013 r. może zniknąć m.in. bariera dla eksportu rosyjskiej saletry amonowej.

Zdaniem Marka Kapłuchy po zniesieniu ceł ok. 10 proc. naszego rynku nawozów mogą przejąć rosyjscy producenci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj