„Zniszczenie systemu euro byłoby bardziej kosztowne od jego dalszej budowy” – powiedział Ackermann w wywiadzie udzielonym w Kuwejcie. „Potrzebujemy zjednoczonej Europy, żeby negocjować jak równy z równym z innymi wielkimi regionami, jak USA, Chiny, Indie i kilka innych krajów”.

Podczas gdy rynki finansowe uspokoiły się w reakcji na obietnicę Maria Draghiego, prezesa Europejskiego Banku Centralnego, iż zrobi wszystko, by obronić euro, blok wspólnej waluty tkwi obecnie w drugim roku recesji, przygnieciony kryzysem zadłużeniowym, który zmusił pięciu spośród 17 członków do sięgnięcia po pomoc finansową. Kraje dalej kłócą się w takich sprawach jak budowanie wspólnego funduszu dla ratowania banków.

>>> Czytaj także: Trojka chwali Grecję: Ateny zasłużyły na kolejną transzę pożyczki

Dla wsparcia swego systemu bankowego kraje UE wstrzyknęły już 1,7 bilionów euro od października 2008 roku – wynika z danych Komisji Europejskiej. Obietnica Draghiego dotycząca obrony euro – i późniejsze zapowiedzi wdrożenia programu wykupu obligacji krajów zobowiązanych do reform – pomogły wydźwignąć giełdowe indeksy, jak S&P 500 do rekordowych poziomów na fali spekulacji, że bank jest nastawiony na wspieranie unii. 

Problemy wzrostu

„Dzięki tym działaniom Europejskiego Banku Centralnego wkroczyliśmy na bardziej spokojne wody, a rynki finansowe zareagowały na to pozytywnie“ – podkreślał Ackerman. „Ale kilka fundamentalnych wyzwań związanych z tworzeniem systemu euro, jak również sprawy dotyczące zarządzania, nadal nie zostały właściwie rozwiązane."

EBC i Michel Barnier, unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług, wezwali do utworzenie specjalnej instytucji wraz z odpowiednim funduszem do interwencji w przypadku banków dotkniętych kryzysem w strefie euro. Zdaniem pomysłodawców jest to niezbędny krok na drodze budowy unii bankowej oraz odseparowania banków od państw.

>>> Czytaj również: Były komisarz europejski chce wprowadzenia waluty równoległej do euro dla bogatych krajów

Wolfgang Schaeuble, minister finansów Niemiec, powiedział swoim unijnym partnerom podczas spotkania w Dublinie w dniach 12-13 kwietnia, że w obecnych przepisach UE nie ma do tego dostatecznych podstaw. Natomiast przedstawiciele innych państw, między innymi Francji i Danii, nalegają na szybkie wdrożenie systemu rozwiązywania problemów.

Europa ma wciąż do czynienia z wielkimi kwestiami „wzrostu gospodarczego, tworzenia miejsc pracy, konkurencyjności niektórych państw i zarządzaniem sytuacją w regionie z politycznego punktu widzenia” – dodaje Ackermann. „Potrzebujemy większej integracji i bardziej skoordynowanych działań polityków, a także większej integracji w sferze unii fiskalnej”.

„Rosyjska ruletka”

Ton nastrojom inwestycyjnym w Europie nadają dwie sprzeczne tendencje: jedna przyczynia się do wspólnego działania i pozwala funkcjonować euro, a druga jest zdominowana przez siły odśrodkowe i piętno rozpadu euro, powiedział podczas konferencji Bloomberga w Doha J. Christopher Flowers, prezes funduszu private equity J.C. Flowers & Co. 

„To przypomina rosyjską ruletkę, w pięciu komorach nabojowych pistoletu nie ma pocisku, co oznacza, że euro się utrzyma, ale ten fatalny pocisk znajduje się w szóstej komorze. I to nie jest tak, że jeśli euro upadnie, będziemy mieli kiepski weekend. Jeśli do tego dojdzie, będzie on rzeczywiście fatalny" mówi Flowres.

>>> Polecamy: Kryzys zadłużenia w Europie: prawnicy podważają bailouty