Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Europie Wschodniej spadną w tym roku o 22 proc. z powodu mizernego wzrostu na całym kontynencie – szacują eksperci.

inwestycje zagraniczne obniżą się do 81,9 mld euro po wzroście o 35 proc. w 2012 roku do kwoty 105,1 mld euro – podał Międzynarodowych Gospodarczych Studiów Porównawczych (WIIW). Prognozy bazują na wynikach z pierwszego kwartału, które pokazały, że tylko trzy spośród 13 krajów, dla których dane są już dostępne, odnotowały wyższy napływ inwestycji niż przed rokiem.

- Inwestorów wciąż przybywają, ale nie w takim tempie, aby można było liczyć na odrodzenie gospodarki – powiedział Gabor Hunya, przedstawiciel instytutu na konferencji prasowej w stolicy Austrii. W większości spośród 22 krajów Europy Wschodniej obserwuje się stagnację eksportu do Europy Zachodniej oraz popytu wewnętrznego, co zmniejsza zainteresowanie inwestorów regionem.

Reklama

Gospodarki Europy Wschodniej cierpią z powodu powiązań handlowych i bankowych z zachodnimi sąsiadami, którzy zmagają się z kryzysem zadłużeniowym. Ten zaś doprowadził do rekordowo długiej recesji w strefie euro. Banki centralne od Polski po Węgry obniżają stopy procentowe w celu pobudzenia ekspansji gospodarki.

>>> Czytaj więcej: RPP ponownie obniżyła stopy procentowe o 25 pb

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce, największej gospodarce Unii Europejskiej na wschodzie, wzrosną do 8 mld euro po 40-proc. spadku napływu kapitału w 2012 roku do 7,3 mld euro. Natomiast plany prywatyzacji w Słowenii, która chce uniknąć bailoutu, mogą przyspieszyć wzrost inwestycji do 700 mln euro z poprzednich 113 mln euro – podkreśla WIIW.

W 2012 roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne spadły w większości krajów regionu, jednak wzrosły o 180 proc. na Węgrzech i aż o 394 proc. w Czechach, głównie z powodu transakcji podejmowanych ze względów podatkowych. Jednak w tym roku oba kraje muszą się liczyć ze znacznym spadkiem BIZ.

Instytut podkreśla, że napływ środków finansowych klasyfikowany jako BIZ nie zawsze jest inwestycją bezpośrednią, może bowiem dotyczyć kapitału przenoszonego z jednej spółki stowarzyszonej do drugiej oraz innych transakcji związanych z optymalizacją podatkową.

Uzależnienie od zagranicznych inwestycji „jest wciąż wysokie” – twierdzi Hunya. – Przede wszystkim dotyczy to krajów, które doświadczyły dużych napływów w minionej dekadzie, czyli takich państw, jak Słowacja, Węgry, Czechy, Rumunia i Bułgaria.

>>> Zobacz także: Mapa inwestycji zagranicznych w Polsce: w tym roku nie będzie rekordów