Po tym jak dziennik „El Mundo” ujawnił wczoraj treść wiadomości wysłanej przez premiera Mariano Rajoya do byłego skarbnika ugrupowania, znów pojawiły się żądania dymisji szefa rządu.

Zarzuty po raz pierwszy pojawiły się w styczniu. Wtedy to inna gazeta, „El Pais”, opublikowała odręczne notatki byłego skarbnika PP Luisa Barcenasa, które miały być spisem dotacji na rzecz partii od prywatnych firm i przedsiębiorców przekazanych w latach 1990–2008. Barcenas, który obecnie przebywa w areszcie w związku z innym nadużyciem podatkowym, w zeszłym tygodniu przyznał, iż notatki faktycznie są jego, choć nie przyznaje się do żadnych działań niezgodnych z prawem. Opublikowane przez „El Pais” dokumenty nie dowodzą bowiem w jednoznaczny sposób, że były to dotacje i że były one nielegalne.

>>> Czytaj też: Hiszpania: Mariano Rajoy nie poda się do dymisji

Od sprawy odcinał się też premier Rajoy. Wczoraj jednak „El Mundo” napisał, że szef rządu utrzymywał stały kontakt z Barcenasem przynajmniej jeszcze w okresie od maja 2011 r. do marca tego roku i na dowód przytacza SMS-a wspierającego na duchu byłego skarbnika. To natychmiast wykorzystała hiszpańska opozycja, żądając ustąpienia premiera albo przynajmniej dogłębnych wyjaśnień.

Ponieważ Partia Ludowa ma bezwzględną większość w parlamencie, dymisja Rajoya jest mało prawdopodobna. Oskarżenia mocno jednak podważają zaufanie do tego ugrupowania, które z racji prowadzonego przez nie programu oszczędnościowego i tak nie jest wielkie. Na dodatek nie ma wobec niego realnej alternatywy – poparcie dla socjalistycznej opozycji, która doprowadziła kraj do kryzysu, jest jeszcze mniejsze, co w razie wcześniejszych wyborów otwiera możliwości dla nowych populistycznych ruchów.

>>> Czytaj też: Hiszpania: Ciemne chmury nad rządem