Eksperci wskazują zaś, że raport przede wszystkim demaskuje nieudolność ustawodawcy.

W związku z publikacją raportu NIK, Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego odniósł się do zawartych w nim zarzutów. Według GINB, który wielokrotnie kontrolował jakość materiałów wykorzystanych do budowy infrastruktury systemu viaTOLL, bramownice są bezpieczne i nie stwarzają zagrożenia dla zdrowia i życia kierowców oraz bezpieczeństwa mienia. Ponadto, Urząd podtrzymał swoją decyzję o kwalifikacji bramownic viaTOLL do kategorii urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Także Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki morskiej odniosło się w specjalnym komunikacie do doniesień NIK. MTBiGM wskazuje, że w trakcie kontroli kontrolerom Izby zostały przedstawiane dokumenty i wyjaśnienia, które nie dają podstaw do formułowania zarzutu nieprawidłowości.

Również Kapsch potwierdza bezpieczeństwo bramownic: "Pełna dokumentacja odbiorowa, certyfikaty producenta i eksportera oraz wyniki dodatkowych badań kształtowników zostały w lutym br. przekazane Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad" - powiedział dyrektor departamentu komunikacji spółki Krzysztof Gorzkowski.

Tymczasem eksperci wskazują, że raport NIK jest ewidentnym dowodem na nieudolność ustawodawcy. "Wdrożenie systemu viaToll to wielki sukces, ale okupiony dwiema spektakularnymi porażkami ustawodawcy. Po pierwsze, beznadziejnym systemem kar, zupełnie nie współmiernych do rangi przewinień polegających na nieuiszczeniu opłaty jak i zupełnie niezgodnych z pryncypiami prawa karnego i administracyjnego. Druga porażka, jeszcze bardziej spektakularna, to klęska suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej, która nie potrafi sobie poradzić z czymś na kształt szlacheckich jurydyk, jakie się utworzyły na bazie umów z operatorami dwóch koncesjonowanych autostrad" - powiedział agencji informacyjnej ISBNews ekspert ds. transportu Eryk Kłossowski.

Reklama

Prezes Krajowej Izby Gospodarczej (KIG) Andrzej Arendarski w wypowiedzi dla portalu BiznesAlert.pl zauważył, że najbardziej bulwersującą sprawą jest system pobierania kar, którego autorami nie są twórcy viaTOLL tylko urzędnicy. Wynika z niego, że kierowca może być wielokrotnie karany, za to samo przewinienie. "Urzędnicy zawiedli, podeszli do tematu zbyt restrykcyjnie, niezgodnie z podstawowym kanonem prawa, które mówi, że jedno przewinienie każe się raz" - podkreśla Arendarski.

"Politycy i urzędy, które oni nadzorują, nie przejmują się problemami zwykłych obywateli, stąd jeżeli problem był znany nie tydzień, nie miesiąc temu tylko już od długiego czasu, należało podjąć błyskawiczne działania. Ogłoszenie przed opinią publiczną, że się pracuje, a sama praca, to są dwie różne rzeczy. Była potrzeba, i jest do tej pory, natychmiastowych działań" - powiedział wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski, komentując kwestie opieszałości władz w zakresie zmiany przepisów prawa warunkujących nakładanie kar w systemie viaTOLL.

Sławomir Nowak proszony o komentarz do opublikowanego we wtorek raportu NIK podkreślił, że Izba ogólnie oceniła system pozytywnie, choć wskazała na uchybienia, które trzeba naprawić. – System viaTOLL jest skuteczny i potrzebny. Uważam, że jest bardzo dobry i będziemy rozwijać go dalej, bo skądś trzeba brać pieniądze na budowę nowych dróg – powiedział Nowak.

NIK podał wcześniej w tym tygodniu, że jego kontrolerzy ustalili, że do wykonania części bramownic sieci viaTOLL - na których zamontowano urządzenia elektronicznego poboru opłat - wykorzystano materiały niespełniające norm, dopuszczone do obrotu na podstawie sfałszowanych świadectw odbioru. Według Izby, "stwarza to ryzyko dla życia, zdrowia i mienia uczestników ruchu drogowego". NIK zwrócił też uwagę, że dzięki uruchomieniu sieci viaTOLL, która umożliwia elektroniczny pobór opłat za przejazdy samochodów ciężarowych po drogach publicznych, zlikwidowano nieefektywny system winietowy, uzyskano zaplanowane przychody oraz stworzono warunki do wdrożenia Europejskiej Usługi Opłaty Elektronicznej.