Dzięki nawiązanej właśnie współpracy z koncernem BP Europe gdański koncern paliwowy chce wejść na kolejne polskie lotniska. Obu koncernom zależy na znacznym zwiększeniu udziału w rynku paliw lotniczych w Polsce. Dlatego przygotowują się już do podboju drugiego stołecznego lotniska, w Modlinie, oraz portu w Katowicach.

Trzy lata temu Grupa Lotos przełamała dotychczasowy monopol paliwowy Petrolotu (spółki należącej do PKN Orlen i LOT-u) na lotnisku w Gdańsku. Od kilku miesięcy obsługuje też największy w Polsce port lotniczy na warszawskim Okęciu. Tankuje samoloty w Krakowie-Balicach. Dostarcza także paliwo do portów we Wrocławiu i Rzeszowie, ale tam to służby lotniskowe we własnym zakresie tankują klientów.

Ale współpraca polskiej firmy z BP otwiera także zupełnie nowe możliwości. Lotos Air BP Polska będzie mogła korzystać z międzynarodowej bazy klientów Air BP. To szczególnie ważne, ponieważ krajowy rynek na paliwo lotnicze JET A-1 jest wciąż mniejszy niż łączna produkcja tego paliwa w rafineriach na terenie Polski.

Nic więc dziwnego, że Grupa Lotos już myśli o wyjściu poza nasz kraj. Jak powiedziano nam w biurze prasowym firmy, współpraca w ramach powstałej pod koniec listopada spółki joint venture Lotos Air BP Polska zakłada ekspansję zagraniczną, choć na razie na wskazanie konkretnych kierunków jest za wcześnie.

>>> Czytaj też: Lotos i Air BP będą wspólnie sprzedawać paliwo lotnicze w Polsce

Andrzej Szczęśniak, ekspert branży paliwowej, docenia to, że Grupa Lotos przełamała dotychczasowy monopol na lotniskach. Uznaje to za jej sukces. Dostęp do skrzydła oznacza bowiem wydłużenie łańcucha wartości, co przekłada się na wysokość marż. – Trudno jednak powiedzieć, na ile przełoży się to na zyski firmy – zastrzega ekspert.

Jego zdaniem nie wiadomo też, czy pojawienie się na lotniskach konkurencji będzie docelowo oznaczało obniżkę cen paliwa. Na razie bowiem właśnie z powodu poziomu stawek przewoźnicy bardzo niechętnie tankują w naszym kraju. – Powstaje też pytanie, na ile Grupa Lotos będzie w stanie wyspecjalizować się w świadczeniu dość specyficznych usług – zauważa Szczęśniak. Wiadomo, że do tego, by wykonywać operacje tankowania na lotniskach, konieczne są specjalistyczny sprzęt i wyszkolony personel. Sama Grupa Lotos przyznaje, że to oznacza inwestycje.

Zużycie paliw lotniczych w Polsce po trzech kwartałach tego roku – jak wynika z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego – było o 12 proc. wyższe niż rok wcześniej. W tym czasie zużycie wszystkich pozostałych (poza LPG) paliw płynnych się zmniejszyło.

W minionym roku gdańska rafineria wyprodukowała ponad 0,5 mln ton paliw lotniczych. Trzy lata wcześniej, czyli zanim jeszcze zakończono rozbudowę mocy produkcyjnych zakładu (w ramach Programu 10+), jego produkcja wynosiła ok. 350 tys. ton.

>>> Czytaj też: Lotos zawiera strategiczny sojusz z BP i rzuca rękawicę Orlenowi