Ukraina, handel, gazociągi, czyli o co Rosja kłóci się z Unią Europejską

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 stycznia 2014, 11:58
Czarne chmury nad stosunkami Unii Europejskiej z Rosją
Czarne chmury nad stosunkami Unii Europejskiej z Rosją/DGP
Dzisiejszy szczyt Unia – Rosja w Brukseli zamiast tradycyjnych dwóch dni potrwa kilka godzin. Taką decyzję podjęła strona unijna, która nie ukrywa oburzenia zachowaniem Rosjan w walce o Kijów.

To szczyt eskalacji napięcia na linii Moskwa – Bruksela.

Europejscy dyplomaci postanowili także zmienić agendę szczytu. Nie będzie to robocze spotkanie, lecz twarda rozmowa z rosyjskimi oficjelami – podaje dziennik „Financial Times”, powołując się na anonimowe źródła w dyplomacji UE. Bruksela zamierza skrytykować Rosję za wywieranie gospodarczej presji na Ukrainę.

Rosyjskie władze jednoznacznie dawały do zrozumienia, iż zamkną granice przed ukraińskimi towarami, jeśli Kijów zdecyduje się na podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE. Moskwa dopięła swego, a Ukraina pogrążyła się w politycznym chaosie – uważają Europejczycy. Z kolei Rosjanie krytykują wizyty unijnych polityków na Majdanie i żądania anulowania restrykcyjnych „uchwał z 16 stycznia”, które wzmogły protesty. Zarzucają UE wywieranie presji na Kijów.

Napięcie w relacjach Rosji z Unią jest na najwyższym poziomie od czasów rosyjsko-gruzińskiej wojny z 2008 r. Eksperci wiążą to z polityką Władimira Putina, który postawił na odbudowę potęgi Rosji i zwiększanie wpływów w byłych republikach.

Rosjanie z kolei są przeciwni unijnej polityce liberalizacji rynku energetycznego. Chodzi o III pakiet energetyczny, który zabrania dostawcom surowców posiadania i zarządzania infrastrukturą dostawczą. To uderza w interesy Gazpromu i przeszkadza powstaniu gazociągu South Stream, za pomocą którego Rosja chce dostarczać gaz do Europy z ominięciem Ukrainy. Jak zapewnił pod koniec 2013 r. minister rozwoju ekonomicznego Aleksiej Ulukajew, rosyjska strona pracuje nad pozwami przeciw UE za narzucenie ograniczeń dla działalności firm.

Od pretensji roi się też w sferze handlowej. Wbrew oczekiwaniom przystąpienie Rosji do Międzynarodowej Organizacji Handlu (WTO) w sierpniu 2012 r. doprowadziło do wzrostu liczby sporów z Moskwą. Jak twierdzi organizacja Global Trade Alert, Rosja to dziś największy protekcjonista w międzynarodowym handlu. W 2013 r. wprowadziła ok. 80 restrykcji. Zdaniem UE często ma to podłoże polityczne. Przed szczytem w Wilnie za pomocą przepisów fitosanitarnych zablokowała import produktów mlecznych z Litwy. A wzmagając kontrolę na granicach, niemal zablokowała transport towarów z Ukrainy.

>>> Polecamy: Na protestach na Ukrainie korzysta Moskwa. Z każdej strony

Z kolei zastrzeżenia Rosji budzi unijna polityka antydumpingowa, a dokładniej „korekta energetycznej składowej w cenie rosyjskich towarów”, którą Komisja Europejska stosuje do obliczenia rzeczywistej ceny importowanej produkcji. Uwzględnia europejskie ceny surowców, a nie o wiele niższe rosyjskie. Niektóre produkty z Rosji – stal czy nawozy – kwalifikowane są jako dumping.

Rosja nie toleruje pouczania w kwestii przestrzegania praw człowieka. W odpowiedzi rosyjskie MSZ od paru lat publikuje raporty, w których krytykuje za te same przewinienia Europejczyków. W ostatniej publikacji zarzuciło Europie m.in. antysemityzm, ksenofobię i agresywne propagowanie praw mniejszości seksualnych.

>>> Ukraina potrzebuje planu Marshalla. Żaden rząd nie poradzi sobie sam. Czytaj więcej na temat sytuacji na Ukrainie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj