Brytyjscy konserwatyści są oburzeni na Radę Europy z powodu raportu, który kwestionuje wysokość zasiłków w Wielkiej Brytanii.

Rada Europy to wprawdzie ani nie Unia, ani nie Komisja Europejska, ale jej raport podsycił ogólnie eurosceptyczne nastroje w Partii Konserwatywnej.

Raport Komisji Praw Socjalnych Rady Europy dokonuje przeglądu wszelkich zabezpieczeń we wszystkich państwach Europy, również i tych poza Unią. Wielka Brytania wypada w nim generalnie korzystnie, ale z jednym zastrzeżeniem - że wypłaca zasiłki zbyt niskie w porównaniu z kosztami utrzymania.

Raport oburzył ministra pracy i emerytur, który od dwóch lat forsuje reformę zasiłków. Iain Duncan Smith podkreślił, że brytyjski budżet zasiłków socjalnych przekraczał w zeszłym roku 200 miliardów funtów i był największą pozycją w budżecie państwa.

>>> Polecamy: Brytyjski rząd kontra Polacy: zobacz, co Londyn szykuje dla imigrantów

Raport Rady Europy uznał jednak, że zasiłek dla bezrobotnych, wynoszący 67 funtów na tydzień, powinien zostać podwojony. Podobnie zasiłki dla niepełnosprawnych wynoszące od 71 do 94 funtów tygodniowo i powszechna emerytura państwowa - 102 funty, nie licząc dodatków na ogrzewanie, za wiek i stan zdrowia.

W sprawie raportu zabrało głos kilku znanych konserwatywnych eurosceptyków. Jeden z nich poseł Jacob Rees-Mogg pytał: "Kto płaci tym dziwnym międzynarodowym ciałom, aby produkowały takie nonsensy?".

Po Holandii i Wielkiej Brytanii w kolejnym kraju Europy Zachodniej pojawiają się nastroje niechętne imigrantom. Tym razem chodzi o Norwegię, z której gastarbeiterzy mają wysysać pomoc społeczną, choć dane statystyczne tych obaw nie potwierdzają. Czytaj więcej na ten temat.