Zdaniem sądu milion zł poręczenia to w tym przypadku za mało, biorąc pod uwagę, że kwota, którą według prokuratury miał "wyprać" oskarżony w aferze SKOK Wołomin wynosi ponad 358 mln zł. Ostatecznie warszawski sąd apelacyjny zdecydował o dalszym stosowaniu tymczasowego aresztowania P. przez cztery kolejne miesiące.

Tym samym sąd apelacyjny uchylił decyzję Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, który na początku lipca postanowił, że Piotr P. będzie mógł opuścić areszt po wpłaceniu 1 mln zł poręczenia majątkowego. Na tę decyzję zażalenie złożyła prokuratura. Jak argumentowała wówczas prowadząca sprawę prok. Agnieszka Leszczyńska, w przypadku zwolnienia P. z aresztu i zastosowania wobec niego wolnościowych środków zapobiegawczych istnieje duże prawdopodobieństwo ukrywania się lub ucieczki oskarżonego.

Obrońca oskarżonego w rozmowie z PAP powiedział, że decyzja sądu "nie do końca jest zrozumiała". Adwokat zauważył, że sąd okręgowy postanowił o możliwości wpłaty poręczenia majątkowego na podstawie obszernej wiedzy z procesu i po wyjaśnieniach oskarżonego. Prawnik podkreślił przy tym, że z kolei sąd II instancji zdecydował o dalszym stosowaniu aresztu jedynie w oparciu o przedłożone dokumenty bez obecności oskarżonego.

Piotr P. były agent Wojskowych Służb Informacyjnych, który zasiadał we władzach SKOK, jest jednym z głównych podejrzanych w tzw. aferze finansowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie. W procesie, który rozpoczął się na początku lipca prokuratura zarzuca mu popełnienie 927 przestępstw.

Jak wskazano w oskarżeniu P. miał kierować grupą przestępczą, która zajmowała się uzyskiwaniem wielomilionowych pożyczek z wołomińskiego SKOK-u. Według śledczych oskarżony prowadził działalność zmierzającą do ukrycia przestępczego pochodzenia pieniędzy z wyłudzonych pożyczek i kredytów w SKOK w Wołominie. Mężczyzna miał "wyprać" ponad 358 mln zł, za co grozi mu do 15 lat więzienia.

Reklama

Z ustaleń prokuratury wynika, że Piotr P. przyjmował przelewy i gotówkę na swoje konto i konta innych członków wołomińskiego SKOK. Według śledczych pieniądze miały być następnie transferowane dalej, a dla zachowania pozorów legalności mężczyzna zawierał fikcyjne pożyczki, umowy przejęcia wierzytelności i umowy inwestycyjne, związane z działalnością podmiotów gospodarczych. Ostatecznie środki te były przeznaczane na zakup ruchomości oraz nieruchomości w Polsce i za granicą.

Upadłość SKOK-u Wołomin została ogłoszona w lutym 2015 r. Według szacunków prokuratury, szkoda z tytułu niespłaconych pożyczek i kredytów wynosi ponad 2,5 mld zł.

W innym procesie toczącym się z przerwami od 2015 r. P. jest oskarżony o zlecenie brutalnego pobicia wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka, który nadzorował działalność SKOK Wołomin.

Oskarżony od kwietnia 2014 r. przebywa w areszcie, przez ponad trzy lata był objęty specjalnym nadzorem i ścisłą izolacją. Oskarżony jest dowożony na salę sądową z zakładu karnego. Obecnie znajduje się w areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce. (PAP)

autor: Mateusz Mikowski

mm/ lena/