Po otrzymaniu oficjalnych wyników laboratoryjnych Główny Lekarz Weterynarii poinformował o pierwszym przypadku zachorowań na afrykański pomór świń. Lekarz dodał, ze  pierwszy przypadek dotyczy padłego dzika, a nie świń w gospodarstwie. To jednak wystarczyło, by branża zaczęła notować straty. - Został wstrzymany eksport wieprzowiny do krajów trzecich, w tym Unii Celnej, czyli wszędzie tam, gdzie były potrzebne zaświadczenia weterynaryjne, których wydawanie wstrzymano – tłumaczy Witold Choiński, prezes zarządu Związek Polskie Mięso. Czytaj więcej na ten temat.

Tak ma być do czasu utworzenia strefy buforowej. Kiedy taka powstanie, być może wyjaśni się już dziś po konferencji Premiera oraz Głównego Lekarza Weterynarii. Resort rolnictwa nie chce udzielać żadnych informacji do czasu konferencji. 

Wartość eksportu w 2013 r. wyniosła 1,5 mld euro, z czego 50 proc. było udziałem krajów trzecich i Unii Celnej.

Jak dodaje Witold Choiński, każdy z producentów przygotował do wysyłki eksportowej po kilka samochodów. Każdy z nich zawiera towar o wartości około 250 tys. zł. To oznacza, że od wczoraj z Polski nie wyjechały produkty zamówione przez zagranicznych odbiorców o wartości od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu mln zł.

>>>> Polecamy: Polscy producenci na zakazie eksportu do Rosji tracą milion euro dziennie

Ale to nie jedyna konsekwencja dla branży. - Spadły też ceny produktów o ok. 30 proc. w porównaniu do kosztów zakupu surowca. To też oznacza realne straty dla wytwórców – podkreśla Witold Choiński.

Pytanie jeszcze, czy firmy, którym został wstrzymany eksport będą mogły w jakiś sposób zabezpieczyć towar przed zepsuciem, czyli zamrozić go. Do tego potrzebne są nie tylko chłodnie, ale i magazyny. Jeśli nie wielkość strat powiększy się.

Wykryto drugi przypadek

Tymczasem w Polsce wykryto już drugi przypadek afrykańskiego pomoru świń. Według informacji Informacyjnej Agencji Radiowej sprawa dotyczy także województwa podlaskiego.

Drugim już zwierzęciem padłym w wyniku afrykańskiego pomoru świń jest locha. Zwierzę znaleziono 10 km od miejsca, w którym 13. lutego padł zakażony APS dzik. Znajdował się on 900 metrów od granicy z Białorusią, w gminie Szudziałowo.