Budżet Ukrainy jest pusty - mówił w parlamencie w Kijowie Arsenij
Jaceniuk, który ma zostać premierem. Polityk Batkiwszczyny powiedział,
że w związku z tym nie obiecuje polepszenia życia Ukraińców ani dziś,
ani jutro. "Naszym zadaniem jest stabilizacja sytuacji w kraju" - mówił.
Poinformował też, że obecnie zadłużenie Ukrainy wynosi 75 mld dolarów. O
rozgrabienie publicznych pieniędzy oskarżył ekipę Wiktora Janukowycza.
Jak dodał, poprzedni rząd wyprowadził 70 miliardów dolarów, wzrasta
bezrobocie, z ukraińskich banków i firm są wycofywane inwestycje. Ekipa
Janukowycza jest winna Rosji za kupno gazu 1,8 mld dolarów.
Arsenij Jaceniuk zapowiedział, że w związku z tym konieczne są
niepopularne decyzje , m. in. ograniczenie programów socjalnych. Mówił
też, że rząd ukraiński musi natychmiast rozpocząć rozmowy z
Międzynarodowym Funduszem Walutowym.
Przyszły premier
podkreślił, że trzeba teraz zapewnić jedność państwa ukraińskiego.
Dodał, że oczekuje, iż Rosja nie będzie wspierać separatystów i byłych
dygnitarzy ukraińskich, przeciwko którym są wszczęte sprawy karne.
"Przede wszystkim mówię o Wiktorze Janukowyczu" - zaznaczył Jaceniuk.
"Rosjanie nie walczcie z wami, jesteśmy waszymi przyjaciółmi i
partnerami" - apelował. Podkreślił też, że przyszłość Ukrainy jest w
Europie, dlatego do kluczowych zadań rządu należy zbliżenie do
integracji z UE.
Arsenij Jaceniuk mówił o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa w państwie. Zapowiedział, że każdy, kto znajduje się na ulicach z bronią w ręku, będzie karany. Zdaniem Jaceniuka, kluczowe jest też przeprowadzenie demokratycznych i transparentnych wyborów. Polityk zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o urząd prezydenta.
>>> Czytaj też: Janukowycz upomina się o władzę na Ukrainie, Rosja go przygarnia
Hrywna mocno traci
Słabsza ukraińska waluta i spadki na europejskich giełdach, za to mocniejszy japoński jen. To - zdaniem analityków - skutki niepewności politycznej na Ukrainie. Po południu najważniejsze europejskie indeksy giełdowe traciły od ośmiu dziesiątych do półtora procent. O prawie osiem procent spadła dziś wartość ukraińskiej waluty - za dolara można było kupić jedenaście hrywien, przed kryzysem dolar kosztował osiem hrywien.
Inwestorzy kupują za to japońskie jeny i szwajcarskie franki, których wartość rośnie. Względem euro frank nie był tak mocny od kwietnia zeszłego roku.
Eksperci przypominają, że rezerwy walutowe Ukrainy są najniższe od ośmiu lat i kraj ten pilnie potrzebuje nawet 35 miliardów dolarów.
>>> Polecamy: Polska waluta odporna na zawieruchy. Bloomberg wychwala złotówkę
