Rozczarowani stanem gospodarki i jakością polityków, Węgrzy porzucają swój kraj. Wybory w kwietniu mają małe szanse na to, by utrzymać ich w kraju – pisze francuska agencja prasowa AFP.

Agnes zostawiła pracę w międzynarodowej firmie w Budapeszcie w 2012 i wyruszyła w podróż do Brukseli bez biletu powrotnego. Nie chce wracać do wszechobecnej korupcji, podejrzeń, złego humoru i braku perspektyw. Pracująca na stanowisku oficera prasowego 39-latka twierdzi, że mogłaby z tym żyć, gdyby widziała możliwe zmiany w krajowej polityce, czy gospodarce. Na to jednak nie ma szans.

Jak informuje AFP, Węgrzy siedzieli w domu, gdy Polacy i mieszkańcy innych krajów nadbałtyckich stadami opuszczali swoje kraje po upadku żelaznej kurtyny lub wstąpieniu do Unii Europejskiej. Fala wezbrała dopiero podczas kryzysu finansowego w 2008 i od tamtej pory rośnie.

Reklama

>>> Czytaj więcej: Czerwone światło dla Europy Środkowej: czy kiedykolwiek uda się nam dogonić Niemcy?

Pół miliona emigrantów z Węgier

Wzrost emigracji z Węgier wyraźnie widać w liczbie aplikacji o brytyjski numer ubezpieczenia. W 2012 r. złożyło je 17 tys. Węgrów, podczas do 2010 roku przez trzy lata uzbierało się ich 14 tys. AFP powołuje się na dane rządowe, według których na początku bieżącego roku już pół miliona Węgrów żyło za granicą, czyli 5 proc. społeczeństwa. Z tej fali 300-tysięczna większość wylądowała w Brytanii, 100 tys. w Niemczech, 50 tys. w Austrii.

To przypomina inne masowe wędrówki w historii tego kraju, wielką emigrację na początku XX wieku i 176 tys. uciekinierów po brutalnym stłumieniu powstania w 1956 r. przez Sowietów.

Jak mówi cytowany przez AFP Enre Sik, analityk instytutu badawczego Takiki – nie ma rodziny, która nie zostałaby dotknięta emigracją. Co gorsza, połowa emigrantów nie przekroczyła trzydziestki, więc Węgry tracą swoje najlepsze młode umysły na rzecz reszty Europy.

Nowy rząd zostanie wybrany 6 kwietnia, przy czym zarówno rządzący konserwatywny Fidesz, faworyt tych wyborów, jak centrolewicowa opozycja, mają nadzieję na przekonanie do siebie właśnie tych rozczarowanych wyborców. W ramach walki przedwyborczej były premier i przywódca opozycji Gordon Bajnaj wezwał państwo do zagwarantowania pracy wszystkim młodym, poniżej trzydziestego roku życia, pozostającym bez pracy powyżej sześciu miesięcy. Prace trwają także nad wsparciem dla młodych przedsiębiorców, którzy wybierają pozostanie w kraju.

AFP wskazuje na wcześniejszą inicjatywę partii Fidesz, która już w 2011 roku uruchomiła akcję o nazwie „Wróć do domu”. W ramach tej akcji rodziny chcące wrócić na Węgry, znajdą wszystkie niezbędne prawne i administracyjne informacje, a nawet porady, jak pisać podania o pracę i dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej.

Jednak zdaniem analityków, jedynym sposobem na przyciągnięcie Węgrów do domu, jest przywrócenie gospodarki na ścieżkę stabilnego wzrostu oraz stworzenie bardziej przyjemnego klimatu politycznego.

>>> Więcej o gospodarce Węgier: Węgrom nie po drodze z Orlenem. MOL zawiąże strategiczne partnerstwo z tureckim TPAO

Klimat polityczny od czasu wyboru rządu Orbana w 2010 roku bardzo się pogorszył. Przez całą Europę przelała się fala krytyki za autorytarne rządy, a w ostatnim czasie OECD ostrzegła, że gospodarka jest blokowana przez nadmierne interwencje rządu i zbyt niskie inwestycje.

Nie dość, że głosowanie za granicą jest dla emigrantów uciążliwe, niektórzy po prostu nie chcą głosować, ponieważ nie widzą przyzwoitych rozwiązań. Mówią, że nie chcą wracać na Węgry, wyjechali by zacząć nowe życie.

Jak dodaje AFP, Orban po dojściu do władzy obiecywał uporać się z bezrobociem przez stworzenie miliona nowych miejsc pracy. Dziś nawiązuje do niego popularny dowcip: “Orban obiecał stworzenie miliona nowych miejsc pracy w 2010. Faktycznie, stworzył z tego połowę. Przecież nigdy nie obiecał, że one będą na Węgrzech”.

>>> Czytaj o reakcji świata na atak Rosji: Największe rosyjskie spółki zostały surowo ukarane przez inwestorów. Rosja może co prawda zyskać Krym, ale firmy już straciły równowartość 30 proc. gospodarki Ukrainy.