Kryzys ukraiński nie wpłynie na gospodarkę - twierdzi największy internetowy bank w Polsce

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 marca 2014, 15:32
Eskalacja konfliktu na Ukrainie nie zmieniła pozytywnego scenariusza dla światowej gospodarki. Kryzys krymski dotyczy w głównej mierze polityki i ma ograniczony wpływ na gospodarki, w tym Polskę, twierdzą analitycy Domu Maklerskiego mBanku.

- Napięta sytuacja polityczna za naszą wschodnią granicą nie pozostaje jednak bez znaczenia. W 2013 roku wymiana handlowa Polski w Ukrainą stanowiła zaledwie ok. 1,5 proc. polskiego handlu zagranicznego. To bardzo niewiele - tłumaczy szef analityków Domu Maklerskiego mBanku Michał Marczak. Jego zdaniem Rosja, której zawdzięczamy 5 proc. PKB, jest zdecydowanie ważniejszym partnerem jest Rosja.

Ograniczenie handlu może być bolesne także z tego powodu, że w ostatnich dwóch latach kierunek wschodni stawał się dla polskich firm coraz atrakcyjniejszy i wymiana handlowa w tym obszarze rozwijała się najdynamiczniej.

>>> Rosja otwiera furtkę do dalszych aneksji. ONZ bezradne. Duma szykuje właśnie nową ustawę aneksyjną, która uprości procedury przejmowania nowych terytoriów.

Na hrywnie stracą eksporterzy, producenci żywności i AGD

- Efekty kryzysu politycznego najbardziej odczują zatem polscy eksporterzy ukierunkowani na rynki wschodnie - argumentował Michał Marczak. - Na znacznym osłabieniu hrywny stracą między innymi producenci żywności oraz sprzętu AGD. Trudno natomiast dokładnie ocenić skutki politycznych decyzji strony rosyjskiej będących odpowiedzią na zaangażowanie Polski w konflikt. Sytuacja na Ukrainie spowoduje prawdopodobnie nieco wolniejszy od zakładanego wzrost PKB w pierwszym półroczu, ale nie wpłynie znacząco na zmianę scenariusza w średniej i długiej perspektywie - dodał szef analityków.

Utrzymywanie się niepewności związanej z kryzysem na Ukrainie oznacza zdaniem ekspertów Domu Maklerskiego mBanku napływ kapitału na polski rynek akcji. 

>>> Rząd Orbana zwrócił się ku Rosji. Wpływy Moskwy grożą korupcją. Węgry de facto wspierają Rosję przeciw Ukrainie - uważa Paweł Zalewski, eurodeputowany.

Jak tłumaczy bank w komunikacie, przyczyną takiego procesu będzie relokacja kapitału z rynków rosyjskiego i ukraińskiego, a także rezygnacja z akcji spółek z dużą ekspozycją w tych krajach, takich jak banki regionalne (Raiffeisen, Erste, OTP). Zyskać na tym mogą polskie banki. Konsekwencją sytuacji na Ukrainie oraz wciąż niskiej inflacji powinno być również wydłużenie okresu utrzymywania przez RPP niskich stóp procentowych. Prognozowany dotychczas na koniec roku początek podwyżek, prawdopodobnie przesunie się w czasie.

Nie zaszkodzi ani Ukraina, ani słaby handel z USA

Analitycy podkreślają, że pozytywnych przewidywań nie zmieniły również słabsze dane z USA. Na produkcję przemysłową, sprzedaż detaliczną i rynek pracy duży wpływ miały bowiem warunki pogodowe. Niepokojący dla inwestorów pozostaje natomiast brak poprawy sytuacji w Chinach i na części innych rynków wschodzących. W związku z tym, motorem napędowym wzrostu powinny być Stany Zjednoczone, Japonia i kraje strefy euro, konkludują. 

>>>Ekonomiczna kalkulacja przełamała tabu: Izraelczycy emigrują do... Niemiec. Siedem dekad temu Gil Mincberg wyemigrowała z Niemiec do Izraela na skutek nazistowskich prześladowań. Dwa pokolenia później w przeciwnym kierunku udała się jej wnuczka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISBnews
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj