UE nałoży sankcje, ale na władze Krymu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 marca 2014, 11:17
Dla rządu Angeli Merkel gaz łupkowy może być receptą na drożejącą energię po zamknięciu elektrowni atomowych
Wygląda na to, że zwycięży podejście forsowane m.in. przez Niemcy, by sankcjami objąć tylko przedstawicieli krymskich władz/Dziennik Gazeta Prawna
Kolejne sankcje Unii Europejskiej w odpowiedzi na rosyjską inwazję będą ograniczone, wspólnota na razie nie chce karać rosyjskich polityków i urzędników. Ostatecznie zdecydują o tym ministrowie spraw zagranicznych 28 krajów w poniedziałek.

Unia Europejska groziła w ubiegłym tygodniu, że jeśli Rosja nie zgodzi się na pokojowe mediacje z Ukrainą, wtedy wprowadzi sankcje wizowe i zamrozi aktywa finansowe w bankach. Prace w tej sprawie już się rozpoczęły. Trwają dyskusje, kogo obarczyć odpowiedzialnością za eskalację konfliktu i umieścić na czarnej liście. Wygląda na to, że zwycięży ostrożne podejście, forsowane między innymi przez Niemcy, by sankcjami objąć tylko przedstawicieli krymskich władz. 

>>> Są problemy z podpisaniem szybko części umowy stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą. O sprawie donosi dziennik „Financial Times”. Czytaj dalej

Władze Krymu poniosą odpowiedzialność za wojnę na Ukrainie

Pomysł, by ukarać także rosyjskich parlamentarzystów, urzędników, biznesmenów czy współpracowników prezydenta Władimira Putina, nie uzyskał jednomyślnego poparcia wszystkich krajów. Potwierdził to dziś pośrednio jeden z wysokich rangą unijnych dyplomatów. Na spotkaniu z dziennikarzami zapytany o to, kto znajdzie się na „rosyjskiej liście”, odpowiedział, że on mówił tylko o pracach nad listą i nie użył słowa „rosyjska”. Poza tym Unia Europejska wciąż liczy na to, że uda się szybko przezwyciężyć kryzys na Krymie. Duże nadzieje wiąże z rozmowami w Londynie amerykańskiego sekretarza stanu z szefem rosyjskiej dyplomacji. 

Tymczasem po ostatnich zamieszkach w Doniecku, Rosja zastrzega sobie prawo do ochrony swoich rodaków na Ukrainie. - Na pokojowych demonstrantów, którzy szli ulicami miasta, by wyrazić swój stosunek do destrukcyjnej działalności ludzi nazywających się ukraińską władzą, napadły grupy uzbrojonych, prawicowych radykałów - pisze MSZ Rosji o bójce pomiędzy separatystami i zwolennikami jedności terytorialnej Ukrainy, w której zginęły dwie osoby a 20 zostało rannych. - Władze w Kijowie nie kontrolują sytuacji w kraju - pisze MSZ w Moskwie.

>>> Rosyjska Duma przyznała: nasze wojsko jest na Krymie. Czytaj dalej 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj