Gdzie trzeba najbardziej wspierać rozwój przemysłu? Dolnośląskie, łódzkie, śląskie, małopolskie, podkarpackie to województwa, w których miejscowości na mapie specjalnych stref jest najwięcej. To może trochę dziwić, bo i wcześniej z przemysłem nie było tam najgorzej. Zwłaszcza w porównaniu z innymi regionami kraju – z województwami północnymi i wschodnimi. A właśnie tak szanse na to, by trafić do specjalnej strefy, są najmniejsze.
Zrozumienie, dlaczego specjalne strefy ekonomiczne w jednych miejscach są, a w innych ich nie ma, nie zawsze jest łatwe. Ale skoro można zrobić strefy prawie wszędzie, to może powinniśmy pójść dalej i postarać się, żeby inwestorzy wszędzie czuli się tak, jak w specjalnej strefie ekonomicznej? Może nie z aż tak hojnymi przywilejami (dotychczasowe inwestycje na terenach należących do SSE to nieco ponad 90 mld zł, kwota zwolnień podatkowych, z jakich skorzystały firmy obecne w strefach do końca 2012 r. przekroczyła 12 mld zł), ale za to z równymi szansami dla wszystkich, którzy chcieliby tworzyć miejsca pracy w jednej z największych i najdynamiczniej rozwijających się gospodarek Unii Europejskiej, jaką podobno jesteśmy.
Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.
