Hiszpania zamyka usta krytykom. „Prawo Kagańca” ograniczy wolność słowa

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
11 lipca 2014, 18:58
„Prawo Bezpieczeństwa Obywateli” - to nazwa ustawy, której projekt przyjął hiszpański rząd. Dotyczy m.in. zachowania uczestników protestów i manifestacji.

Gabinet Mariano Rajoya pracował nad nim ponad pół roku.

Zgodnie z dokumentem, najcięższe wykroczenia będą karane grzywną wynoszącą od 30 do 600 tysięcy euro. Opozycja nazwała ustawę "Prawem Kagańca".

Kiedy po raz pierwszy minister spraw wewnętrznych Jorge Fernandez Diaz przedstawił projekt ustawy, przeciwko jego treści wypowiadali się m.in. hiszpańscy sędziowie i prokuratorzy oraz Amnesty Internacional i Greenpeace.

Jedną z najcięższych kar przewidziano za manifestowanie pod budynkiem parlamentu. Przyjęta przez rząd łagodniejsza wersja prawa zmniejsza liczbę zachowań kwalifikowanych jako wykroczenie.

Nadal jednak surowo karze manifestantów za odmowę zakończenia protestu i równie surowo osoby przeszkadzające policji w dokonaniu eksmisji. Za wykroczenia te grozić będzie grzywna wynosząca od tysiąca do 30 tysięcy euro.

Dokument będzie będzie rozpatrywany przez parlament po wakacjach. Opozycja zapowiedziała już weto. Ustawa jednak najpewniej zostanie przyjęta, gdyż deputowani rządzącej Partii Ludowej mają w izbie niższej większość. 

>>> Czytaj również: Bieda po europejsku - Hiszpanie już nie wypoczywają za granicą

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj