W przypadku lepszej organizacji i koordynacji działań mogło by się skończyć gorzej. Marcin Terlikowski, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, uważa że ostatni atak był niezorganizowaną akcją małej grupy hakerów, o czym świadczyć może jego mała skala. Nie traktuje go jako wstęp do cybernetycznego ataku na wrażliwą część polskiej infrastruktury, ale jak zaznacza - na podobny atak i tak powinniśmy być zawsze przygotowani.

Dodaje, że nawet jedna czy kilka osób mogą przypadkiem wejść w posiadanie wiadomości, które mogą posłużyć do ataku. Ekspert daje przykład systemu przesyłu energii pracującego na starym systemie czy też platformie, co już można wykorzystać do zablokowania jego pracy.

To tylko jeden z przykładów wykorzystania luk w systemie bezpieczeństwa, którego konsekwencjami mogą być dotkliwe straty materialne. Podobny atak może wykonać parę osób, ale mogą za nim stać także państwowe instytucje.

W ocenie eksperta PISM, światowe mocarstwa zrozumiały, że w internecie potrzebne są nie tylko umiejętności obronne, ale też ofensywne. Podstawą jest cyberszpiegostwo, dające dostęp do tajemnic handlowych i wojskowych. Wyższym poziomem wykorzystania internetu w celach bojowych jest posługiwanie się programami, pozwalającymi wywoływać zdalnie fizyczne szkody. Tego typu działania są jednak skomplikowane, czasochłonne i drogie.

Marcin Terlikowski zakłada, że Rosja i inne światowe mocarstwa są dopiero na początku drogi rozwijania cybernetycznych wojsk. Cyberprzestrzeń nie zna granic, niczego więc nie da się wykluczyć, w tym i bezpośrednich zagrożeń dla Polski.

>>> Czytaj też: Coraz bardziej szeroka ekspansja Play. Sieć 4G pokryła ponad połowę kraju