Forsal logo

Demokracja w USA kuleje. Najgorsza frekwencja wyborcza od II wojny światowej

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
6 listopada 2014, 18:35
Kapitol Stanów Zjednoczonych, Waszytngton. Siedziba Kongresu.
Kapitol Stanów Zjednoczonych, Waszytngton. Siedziba Kongresu./ShutterStock
We wtorkowych wyborach parlamentarnych w Stanach Zjednoczonych zanotowano wyjątkowo niską frekwencję. Według wstępnych szacunków w głosowaniu wzięła udział jedna trzecia Amerykanów.

Frekwencja w amerykańskich wyborach do Kongresu, którym nie towarzyszą wybory prezydenckie, zwykle jest niewysoka. W ostatnich latach wynosiła około 40 procent. W miniony wtorek do urn poszły jednak tylko 83 miliony Amerykanów, czyli około 36 procent uprawnionych.

To najniższa frekwencja od czasu II wojny światowej. - Nie jestem apatycznym wyborcą. Głosowałem w poprzednich latach. Jednak niedawno się przeprowadziłem i nie zdążyłem się zarejestrować. Nie bardzo tez znałem programy kandydatów. To bardzo smutne, że w demokracji liczy się udział w wyborach. Jeśli nie głosujesz nie masz władzy.

Wybory do Kongresu wyraźnie wygrali republikanie. Przywódcy tej partii interpretują to jako odrzucenie polityki Baracka Obamy. Jednak kiedy obecny prezydent wygrywał wybory dwa lata temu do urn poszło o 50 milionów Amerykanów więcej niż podczas wtorkowego głosowania.

>>> Czytaj też: Rosja w potrzasku. Nacierający rynek kontra imperialistyczny wódz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj