"Każda nowa projekcja przewiduje gorsze wyniki, ponieważ pogarsza się środowisko zewnętrzne. Jeśli ta tendencja będzie się utrzymywać, wtedy oczywiście będzie potrzeba luzowania polityki pieniężnej. Ale nie wtedy, gdy przewidywane jest pozostanie wzrostu gospodarczego na poziomie około 3 proc., a nawet jego odbicie do 3,3 proc. w 2016 roku" - dodał Andrzej Kaźmierczak, członek Rady Polityki Pieniężnej.

Jego zdaniem deflacja czy bardzo niska inflacja wynika z szoków zewnętrznych, które nie mogą być neutralizowane przez krajową politykę pieniężną.

"Konwencjonalna polityka pieniężna powinna być kontynuowana. Odkąd wiemy, że inflacja będzie powyżej 1 proc. w przyszłym roku, dodatkowa obniżka stóp zwiększa ryzyko odejścia od naszej polityki pozytywnych, realnych stóp procentowych" - powiedział Andrzej Kaźmierczak.

Reklama

"Chciałbym uniknąć gwałtownych ruchów i cierpliwie monitorować skutki październikowej obniżki stóp, która była niespodziewanie głęboka" - dodał.

Członek RPP zaznacza, że Rada Polityki Pieniężnej nie ma specjalnych instrumentów na wypadek sytuacji kryzysowych.

"Utrzymanie naszej głównej stopy na obecnym poziomie pozostawia nam pole manewru, jeśli sytuacja się pogorszy. Nie możemy pozbyć się całej naszej amunicji zwłaszcza, gdy jest ona ograniczona" - powiedział.

W wywiadzie dla PAP opublikowanym 17 października Kaźmierczak oceniał, że nie należy spieszyć się z kolejną obniżką stóp procentowych, a dalsze, gwałtowne poluzowanie polityki pieniężnej byłoby niewskazane z punktu widzenia stabilności rynku finansowego. Dodał wówczas, że polska gospodarka znajduje się w "umiarkowanie dobrej sytuacji", dlatego dostępne instrumenty polityki pieniężnej należy zachować na wypadek zrealizowania się gorszego od oczekiwań scenariusza.

>>> Czytaj też: Stopy procentowe uderzają w bogatych Niemców. Pierwszy bank na świecie każde płacić za lokaty