2014 to udany rok dla europejskiej gospodarki?

Niezbyt. Wielu czołowych ekonomistów zapomniało, że w 2014 roku nie rozwiązaliśmy ani jednego problemu gospodarczego w Europie. Umacnianie dolara, które widzimy teraz na rynku, nie wynika tylko z tego, że FED zmienia politykę monetarną. To przede wszystkim sygnał słabości europejskiej gospodarki

No i wciąż nie rozwiązany problem Grecji. Parkiet w Atenach krwawi, czy Grecja pociągnie ostatecznie Europę na dno? 

Ciężko w Grecji jest już przynajmniej od 7 lat. Ekonomista, który myśli zdroworozsądkowo wie, że problem jest poważny i wymaga ogromnych reform. Grecy od lat żyli w przekonaniu, że można pożyczać, konsumować, a jak przyjdą problemy, to państwo pomoże. I to państwo pomagało, zadłużając się. Ale w pewnym momencie rynki finansowe powiedziały: „Koniec balu na Titanicu, zaczynamy spłacać kredyty”

Ale jak wiadomo na słowach się skończyło. Przyzna pan, że Unia zbyt restrykcyjna wobec Grecji nie była

Nie była bo nie miała ku temu powodu. Choć cięcia w Grecji oczywiście wprowadzono, to wskaźniki pokazują, że koszt obsługi zadłużenia przekracza poziom PKB. Mamy więc sytuację, że Grecja nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować.

Najbliższe wybory mogą coś zmienić?

Nie ma znaczenia, która frakcja je wygra. I tak przy stole negocjacyjnym z Unią Europejską, Grecy się na wszystko zgodzą. Wielokrotnie pokazali, że łatwo idą na kompromis. Pomoc Grecji ogranicza ryzyko rozpadu Unii Europejskiej, a to się nikomu nie opłaca. Może z wyjątkiem Władimira Putina. 

Jak to? 

Putin od zawsze grał na zdestabilizowanie Unii Europejskiej. Zależy mu na zniszczeniu solidarności wobec krajów UE. Bo bez solidarności Unia nie przetrwa. Ta powinna być jak stany w USA. Wszystkie działają dla wspólnego celu. A jak jest w Europie? Każdy widzi. Wystarczy przypomnieć, że jeszcze przed zawirowaniem związanym z Krymem, mieliśmy duży konflikt energetyczny. Sprawa gazu i tego, którędy ma płynąć była dyskutowana bardzo długo. To wszystko było skierowane na rozbicie Europy. A jeśli do tego dołożymy spore różnice kulturowe i gospodarcze pomiędzy krajami Unii Europejskiej, to Władimir Putin trudnego zadania nie ma.

A sankcje nałożone na Moskwę nie mają szans złagodzić polityki Putina wobec Zachodu?

Sankcje ekonomiczne to naprawdę znaczący problem dla Rosji. Ważne, ile Rosja będzie w stanie trwać w tej sytuacji. Obecnie ceny ropy spadły do takiego poziomu, że Rosja stoi przed widmem recesji i niewypłacalności. 

>>> Czytaj również: Rosja bankrutuje, Brexit staje się faktem. Oto 10 szokujących prognoz na 2015 rok

W 1985 Arabia Saudyjska zwiększyła pięciokrotnie dzienne wydobycie ropy, co automatycznie spowodowało spadek ceny tego surowca z ponad 30 dolarów za baryłkę na 10 dolarów. Ten ruch „zdławił” Związek Radziecki. Rosjanie musieli sprzedawać swoją ropę poniżej ceny rynkowej, po 6 dolarów za baryłkę, po to by mieć jakiekolwiek pieniądze do obsługi długu. Jestem skłonny wysnuć tezę, że rozpad Związku Radzieckiego nie zaczął się od pierestrojki ale od działań ekonomicznych, które Stany Zjednoczone w porozumieniu z Arabią Saudyjską wprowadziły wobec ZSRR. Związek Radziecki dostał wtedy ostrej zadyszki. Wygląda na to, że dokładnie ten sam scenariusz jest realizowany teraz.

Na dodatek – jak już pan wspomniał, Unia nie jest zjednoczona. 

Nie jest tajemnicą, że o swoje interesy w Rosji walczą Niemcy i Francja. Na szczęście, przynajmniej na razie niemieckim firmom trudno będzie wyłamywać się z ogólnoeuropejskiego języka sankcji. Rosji nie można jednak bardziej przyciskać bo zderzymy się z „syndromem zakładnika”. Jeżeli Putin znajdzie się pod ścianą i nie będzie miał wyjścia, to stanie się naprawdę niebezpieczny. A rosyjski przywódca, jak się wydaje jest już w dość trudnej sytuacji. Widzi, że już niedługo rezerw w kasie może zabraknąć.

I dlatego w orędziu apelował do biznesu…wracajcie z kapitałem do Moskwy? Biznes wróci? Zachęty pomogą?

Dorzucając coś ze swojego, ekonomicznego podwórka mogę powiedzieć, że w tych miejscach gdzie private banking jest oparty o dużych rosyjskich biznesmenów, czyli w Moskwie i Szwajcarii nie widzimy spadku. Wydaje mi się, że apele Putina nie zyskają ogromnej popularności choć może się zdarzyć jeden czy dwóch nawróconych. 

To co dalej? Jak pan widzi sytuację w 2015 roku?

Władimir Putin to człowiek wyjątkowo przewidywalny. Ma w głowie wizję stworzenia Wielkiej Rosji i realizuje ją w sposób bardzo dobrze przemyślany. Kiedy rok temu odbyłem prywatne, towarzyskie spotkanie z jednym z byłych pracowników polskiego wywiadu, usłyszałem, że u Putina nie ma przypadków. Człowiek , z którym rozmawiałem nie był ekspertem od Rosji, a od działań wywiadu. A to przecież świat Putina. Mój rozmówca był więc w stanie bez problemu przewidzieć jego kroki. Putin porusza się według schematów. 

Do czego doprowadzą te ruchy? 

Gospodarczo Rosja będzie na pewno w głębokiej recesji. Rubel będzie jeszcze niżej niż teraz. Możliwe są duże spadki na rosyjskiej giełdzie. Pogłębienie sankcji spowoduje, że nawet ci, którzy liczyli na poprawienie sytuacji, będą musieli ostatecznie wycofać swój biznes z Rosji. Pamiętajmy, że „odpuszczenie” przez Europę kwestii Ukrainy zagraża mocno stabilności wspólnoty, zarówno politycznie jak i ekonomicznie. Putin cały czas testuje Zachód by przekonać się jak daleko może się posunąć w prowadzeniu polityki mocarstwowości. 

A jak w tym wszystkim widzi pan Polskę?

Z ekonomicznego punktu widzenia cały czas jesteśmy bardzo dużym rynkiem dla Rosji, poza tym jesteśmy jedynym krajem, który tak dobrze rozumie mentalność Rosjan przez co stajemy się naturalnym buforem między Wschodem, a Zachodem. Szansą dla Polski jest jedynie stabilność Unii Europejskiej. Wprawdzie jako Saxo Bank ostro krytykujemy Unię Europejską w takim kształcie, w jakim ona jest, to uważam, że wysoka pozycja Donalda Tuska może pomóc zjednoczyć Unię. Dodatkowo wspólne stanowisko wobec Grecji, niedoprowadzenie do jej upadku, a co za tym idzie do rozpadu Unii Europejskiej, nie da powodów do realizacji planów Władimirowi Putinowi.
Jaki więc scenariusz jest pana zdaniem najbardziej możliwy?

Chciałbym zobaczyć w Rosji w pełni demokratyczne wybory i wejście na ścieżkę rozwoju. Niekoniecznie takiego jak w Unii. Rosja tego nie potrzebuje, ma gospodarkę, która – dobrze zarządzana – jest samowystarczalna. Najważniejsze jest zniwelowanie zagrożenia militarnego. A ono rośnie. Z jednej strony jest USA i Europa, które powinny ze sobą współpracować. Po drugiej mamy Chiny, które z Zachodem chcą konkurować.

Między tym wszystkim jest Rosja, która puka i mówi „nie zapominajcie o nas”. Chciałbym zobaczyć świat, w którym panuje konkurencja między Chinami, Rosją i Stanami Zjednoczonymi i Europą. To byłoby możliwe gdyby nie Państwo Islamskie, które może ten porządek zburzyć w jednej chwili. To tak jakby panowie z historii, setki lat temu przenieśli się do nas i powiedzieli: „my mamy zupełnie inne wartości, nas nie interesuje rozwój gospodarczy”. O ile Władimir Putin jest w stanie ulec, podobnie Unia, szczególnie jeśli chodzi o sankcje, to obawiam się, że Państwo Islamskie nie będzie dyskutowało z nikim. To jest bardzo poważny problem, na rozwiązanie którego nie ma pomysłu żadne z mocarstw. I może się okazać, że są one z tego powodu w bardzo poważnym niebezpieczeństwie.

Dziękuję za rozmowę.