Nie zabrakło krytyki pod adresem rządu, w szczególności premier Ewy Kopacz, którą porównywano do brytyjskiej premier Margaret Thatcher, a także ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego. Organizatorzy chcieli wyrazić solidarność z protestującymi górnikami i pokazać, że Warszawa jest duchem ze Śląskiem.

Przypominali, że górnicy wspierali protesty innych grup społecznych w Warszawie i im też teraz należy się wsparcie stolicy. Jak mówili działacze Inicjatywy Pracowniczej: Ogólnopolski Związek Zawodowy i Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, walka o miejsca pracy to walka, która dotyczy nas wszystkich. W ich opinii celem rządu jest zniszczenie związków zawodowych i wystraszenie górników, którzy w efekcie powitają prywatnych inwestorów chcących sprywatyzować kopalnie z otwartymi rękami.

Piotr Ikonowicz, przewodniczący RSS postulował też, by ta pikieta była kontynuowana przez stacjonarną, ciągłą pikietę, gdzie zbierane będą koce czy napoje dla górników i rozdawane ulotki, a Warszawiacy będą informowani o sytuacji górników.

>>> Czytaj też: BofA Merrill Lynch: Polska najszybciej rozwijającym się krajem Europy Środkowo-Wschodniej