Wprawdzie formalnie zrobi to Rada Europejska, ale po wczorajszej decyzji Komisji Europejskiej sprawa jest przesądzona. Co zrobimy z tym sukcesem? W trakcie kampanii wyborczej (obecnej i kolejnej – parlamentarnej) jest duże ciśnienie na kupowanie wyborców mniejszymi podatkami i większymi wydatkami. Faktycznie jednak możliwości są dość ograniczone.
Deficyt finansów publicznych w okolicach 3 proc. PKB przy tak wysokim wzroście gospodarczym jak obecnie (w ubiegłym roku był tylko nieco słabszy) trudno nazwać szczytem marzeń. Skoro gospodarka jest blisko wykorzystania całego potencjału, z deficytem powinniśmy być bliżej zera (a może nawet myśleć o nadwyżce). Jeden powód to ograniczanie długu publicznego. Inny – gdyby koniunktura w naszej gospodarce nagle się pogorszyła, rząd może ruszyć na ratunek zwiększając deficyt. Ale tylko wtedy, gdy mowa o zwiększaniu, a nie o utrzymywaniu go na wysokim poziomie.
Krótko mówiąc, w naszym wspólnym interesie jest, by obecny budżetowy sukces nie został przejedzony.
Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.
