Kryzys na rynku książek. Czytelnictwo w Polsce upada

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 maja 2015, 11:56
Stary księgozbiór w jednej z wiedeńskich bibliotek.
Książki/ShutterStock
Polski rynek księgarski jest zagrożony, czytelnictwo upada a małe księgarnie bankrutują - uważają inicjatorzy kampanii „Ocal książki”. Środowisko księgarzy i wydawców w imię ratowania czytelnictwa chce wprowadzenia stałej ceny na nowości książkowe.

Brak zniżek czy rabatów na wydania premierowe miałby obowiązywać przez rok od ukazania się tytułu. Projekt tzw. ustawy o książce został w kwietniu złożony do laski marszałkowskiej, a dyskusje o jego skutkach budzą wiele emocji. To kampania na rzecz przyszłości polskiej książki, bo małe księgarnie nie mają szans w tzw. wojnie rabatowej z dużymi sieciami - podkreśla prezes Polskiej Izby Książki Włodzimierz Albin.

Jego zdaniem spada liczba księgarń, małe wydawnictwa nie są w stanie sprzedawać swoich książek, nakłady spadają a czytelnictwo, mimo że ostatnio trochę się zwiększyło, też jest na niskim poziomie. Ceny nominalne książek na okładkach są w tej chwili wyższe po to, żeby różnymi promocjami można było zachęcić do kupna - dodaje Albin. Dzięki wprowadzeniu ustawy o książce ceny by spadły, bo wydawca nie wliczałby w koszty produkcji narzuconego przez duże sieciowe księgarnie rabatu - zaznacza wydawca Sonia Draga. Jak zapewnia, podobne ustawy regulują rynek księgarski w wielu krajach europejskich i świetnie się sprawdzają. Wnioskodawcy opierają się na ustawie funkcjonującej we Francji, a - jak dodaje Draga - tego typu rozwiązania ma większość krajów europejskich, np. Niemcy, Hiszpania, Portugalia czy Włochy. 

>>> Czytaj też: Polski rynek książki w liczbach: czy opłaca się jeszcze wydawać książki?

Pisarz Grzegorz Kasdepke jest przekonany, że skutki wprowadzenia ustawy mogą być pozytywne i w dłuższej perspektywie liczy na obniżenie cen książek. „Moim zdaniem to nie jest skok na kasę czytelników” - mówi pisarz.

Wielu osób nie przekonuje idea stałej ceny za nowości książkowe. Brak rabatu na wydania premierowe w praktyce oznacza, że więcej trzeba wyjąć z portfela i zostawić w kasie, stąd prosta droga do decyzji, że książki nie kupujemy. Ustawa o książce nie spowoduje wzrostu czytelnictwa w Polsce, nie tędy droga - podkreśla Robert Drózd z portalu Światczytników.pl.

Polacy nie czytają, bo nie mają takiego nawyku. Trzeba najpierw ustalić co zrobić, żeby to zmienić, a nie zadowalać branżę wydawniczą - twierdzi Drózd. Jak wynika z ostatnich badań Biblioteki Narodowej, odsetek czytających rośnie, ale bardzo powoli. W minionym roku przynajmniej jedną książkę przeczytało 41,7% Polaków. 

>>> Polecamy: Studiuję, więc kseruję. Wydawcy pozywają do sądu punkty ksero

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: handelprawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj