Branża kolejowa alarmuje: Polska może stracić 40 mld zł z UE

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
25 czerwca 2015, 13:26
Kolej - tory dla pociągów towarowych
Kolej - tory dla pociągów towarowych/ShutterStock
Przedstawiciele branży kolejowej alarmują – w wyniku braku decyzyjności przedstawicieli PKP PLK oraz przez niewłaściwe wykorzystanie funduszy ze środków UE, Polska może utracić ponad 40 mld złotych dofinansowania na branżę kolejową.

„Polska nie wykorzystała prawie żadnych środków z ponad 40 mld złotych przeznaczonych na inwestycje w infrastrukturę kolejową w perspektywie budżetowej Unii Europejskiej na lata 2014-2020. PKP PLK S.A. nie zakontraktował do tej pory niemal ani jednego projektu. Powodem jest m.in. dwu a nawet trzykrotnie dłuższy proces przygotowawczy do inwestycji niż sama jego realizacja. W efekcie Polsce grozi paraliż inwestycji kolejowych i potencjalna fala bankructw firm z sektora kolejowego, analogiczne do sytuacji na polskich drogach sprzed kilku lat, ostrzegają przedstawiciele branży kolejowej w Polsce” – czytamy w apelu.

Dla porównania – zaznaczają autorzy apelu - GDDKiA zdążyła ulokować ok. 18 mld złotych, czyli 25 procent wszystkich funduszy na inwestycje.

Autorzy apelu zwracają uwagę, że jednym z głównych problemów obecnego stanu rzeczy jest brak dialogu zamawiającego z wykonawcami i administracją publiczną. Doprowadza to do kolejnych sporów i roszczeń oraz znacznie wydłuża termin realizacji projektów.

>>> Zobacz także: Rail Baltica coraz bliżej. Strategiczny projekt połączy 6 państw [MAPA]

Jak czytamy, proces przygotowawczy i administracyjny do inwestycji jest średnio dwu, a nawet trzykrotnie dłuższy niż same roboty budowlane. Natomiast m.in. brak działań wobec roszczeń, powstających w wyniku niewłaściwych procesów współpracy na linii zamawiający – wykonawca prowadzi do kolejnych upadłości. W ciągu ostatnich trzech lat ogłosiło ją kilkaset firm z sektora budowlanego, przez co pracę straciło nawet kilka tysięcy osób.

Środki powinny być w większym stopniu wykorzystywane nie tylko na infrastrukturę kolejową, ale również na jej utrzymanie. Inwestycje muszą być również nastawione na użytkowników kolei, czyli przewoźników i pasażerów, dla których kluczowe są kwestie czasu i punktualności przejazdów. Wymaga to od zamawiającego m.in. starannego planowania i uzgadniania tzw. „inwestycji liniowych” – uważa Andrzej Wach, były szef Grupy PKP, jeden z sygnatariuszy apelu.

Obok Andrzeja Wacha, byłego szefa Grupy PKP, wśród osób i instytucji podpisujących się pod apelem, znaleźli się m.in. Zbigniew Jakubas – właściciel Feroco, Janusz Papla – dyrektor OHL ŻS S.A. Odział w Polsce, a obecnie doradca zarządu PORR Polska, Wojciech Więckowski – prezes Świetelsky Rail Polska oraz Marita Szustak – wiceprezes Zarządu IGTL.

>>> Czytaj też: Jakubas: Nie miałbym żadnego problemu z płaceniem wyższych podatków

PKP PLK odpierają zarzuty

Poniżej oświadczenie PKP PLK:

PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. oświadczają, że informacje przekazane mediom przez kilku przedstawicieli branży kolejowej są nieprawdziwe i mogą wprowadzać odbiorców w błąd. Opierają się one na całkowicie kłamliwej tezie, jakoby w latach 2014 – 2020 polska kolej miała stracić ponad 40 mld zł. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie.

Polska kolej jest przygotowana do nowej perspektywy UE. PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. w tym czasie zainwestują ponad 50 mld zł w modernizację sieci kolejowej w całym kraju. Nieprawdą jest informacja, że PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. nie zakontraktowały do tej pory ani jednego projektu inwestycyjnego, który będzie finansowany ze środków europejskich w nowej perspektywie UE na lata 2014 – 2020. W ostatnich tygodniach podpisane zostały umowy m.in. na modernizację systemu sterowania ruchem na linii E59 między Poznaniem a Wrocławiem oraz przebudowę stacji Warszawa Gdańska. W najbliższych tygodniach dojdą kolejne: na modernizację części trasy Warszawa – Radom, odcinka linii łączącej Kraków z Katowicami oraz budowy łącznicy kolejowej Kraków Zabłocie – Kraków Krzemionki. Już w lutym PLK złożyły wnioski do nowego, unijnego instrumentu finansowania inwestycji infrastrukturalnych Connecting Europe Facility (CEF) na 11 projektów inwestycyjnych o łącznej wartości ponad 10 mld zł.

Jeszcze w tym roku zostaną ogłoszone przetargi na inwestycje finansowane ze środków nowej perspektywy o łącznej wartości ok. 11 mld zł. Jednocześnie trwają zaawansowane prace nad studiami wykonalności dla kilkudziesięciu innych projektów inwestycyjnych. Dzięki temu w kolejnych latach wydatki na modernizację sieci kolejowej zarządzanej przez PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. będą utrzymywać się na średnim poziomie ok. 8 mld zł rocznie. Pozwoli to nie tylko na skokową poprawę stanu infrastruktury kolejowej w skali całego kraju, ale również na utrzymanie dynamicznego rozwoju firm wykonujących prace budowlane na rzecz kolei.

Warto dodać, że obecny poziom ok. 8 mld zł wydatków rocznie, jest wyjątkowo trudny dla prowadzenia ruchu pociągów. Ci, którzy oczekiwaliby prac na większą skalę, skumulowanych
w jednym roku, muszą zdawać sobie sprawę, ze wiązałoby się to z istotnymi utrudnieniami w ruchu pasażerskim i towarowym, a także z zagrożeniem jakości prowadzonych prac. Już teraz PLK musi się mierzyć z sytuacją, gdy prace niektórych wykonawców są niewłaściwej jakości i wymagają poprawy.

Dziwią zarzuty dotyczące długiego czasu przygotowania inwestycji w stosunku do czasu jej realizacji. Dla doświadczonych i profesjonalnych wykonawców projektów inwestycyjnych, nie tylko w branży kolejowej, nie jest to żadne zaskoczenie. Taka jest specyfika realizacji dużych projektów infrastrukturalnych.

Odnosząc się do kwestii współpracy PLK z wykonawcami przypominamy, że już trzy lata temu zarządca infrastruktury wprowadził fundamentalne zmiany w sposobie realizacji inwestycji – ich planowaniu, przygotowaniu i nadzorowaniu. Objęły one m.in. urealnienie harmonogramów, wprowadzenie profesjonalnego monitoringu projektów oraz kompleksowe zarządzanie ryzykiem. PLK wprowadziła wiele nowych, przyjaznych wykonawcom rozwiązań, wypracowanych m.in. w ramach Forum Inwestycyjnego. Dotyczyły one m.in. wcześniejszego zaliczkowania prac, wprowadzenia płatności częściowych, usprawnienia procesu zgłaszania roszczeń. Obecnie wykonawcy mogą liczyć na rzetelną ocenę takich zgłoszeń i decyzje, w przypadku uznania ich zasadności. To wszystko dotyczy nowo podpisywanych kontraktów, tymczasem autorzy odnoszą się do umów podpisywanych ok. 5 lat temu. Wtedy wykonawcy podpisywali kontrakty w sposób nieprzymuszony a dzisiaj w niektórych przypadkach roszczą sobie prawa większe niż wynikałoby to z tych umów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj