Sielewicz: Ceny ropy wciąż niskie – kto zyska, kto straci?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
2 września 2015, 09:17
Pomimo wzrostu cen ropy w ostatnich dniach, jej kwotowania na światowych rynkach nadal pozostają niskie.

Podczas gdy jeszcze w połowie zeszłego roku cena ropy była bliska 115 USD (baryłka ropy Brent), kilka miesięcy później sięgnęła wieloletniego minimum. W styczniu tego roku kwotowano ropę po 45 USD, które to minimum zostało pogłębione do 42 USD w zeszłym miesiącu.

Przyczyny

Tak znaczne zawirowania na rynku czarnego złota mają kilka przyczyn. Jedną z nich jest niższy popyt, zwłaszcza ze strony znaczących konsumentów przy jednocześnie wyższym wydobyciu surowca. Rewolucja łupkowa w USA oznaczała zwiększenie krajowej produkcji, a więc i podaży, do największego poziomu od trzydziestu lat. USA stały się eksporterem netto paliw, przyczyniając się w znacznym stopniu do zmiany sytuacji w globalnym obrocie czarnym złotem. Konieczność ponoszenia dużych nakładów finansowych na wydobycie ropy z łupków sprawia, że przy obecnych cenach surowca, ten sposób eksploracji jest bliski granicy opłacalności. Ponadto, podpisane w lipcu tego roku porozumienie z Iranem przyczynia się do zwiększonej potencjalnej produkcji globalnej surowca, a tym samym wpływu na ceny ropy na rynkach światowych.

Kto straci…

Ponad 50-procentowy spadek cen ropy na przestrzeni ostatniego roku spowodował, że wiele krajów odczuło pogorszenie swojej sytuacji gospodarczej. Są to głównie producenci z Bliskiego Wschodu, ale także wybrani eksporterzy ropy z Afryki, Ameryki Południowej czy państw członkowskich WNP. Wśród krajów, które najbardziej odczuwają niższe ceny surowca należy wymienić Wenezuelę, dla której 96% handlu zagranicznego to eksport ropy, jak również Rosja, gdzie udział produktów mineralnych w eksporcie przekracza 70%, co przy spowolnieniu gospodarczym i tracącym na wartości rublu potęguję recesję.

Kto zyska…

Z drugiej strony globalny wzrost gospodarczy ulega poprawie. Zgodnie z prognozami Coface wzrośnie z 2,7% w 2014 r. do 2,9% w tym roku. Wiele krajów to importerzy ropy naftowej korzystający na spadku cen surowca. Pozytywny wpływ odczuwa sektor transportowy czy chemiczny, dla których ropa stanowi bezpośredni koszt prowadzonej działalności. W przypadku sektora naftowego, po stronie przegranych należy wskazać działalność wydobywczą. Z kolei firmy zajmujące się przetwarzaniem ropy - w otoczeniu znacznego spadku cen surowca bazowego - w wielu przypadkach osiągnęły wysokie marże rafineryjne. Wreszcie, z obecnej sytuacji korzystają gospodarstwa domowe. Niższe ceny paliw przekładają się na wyższe możliwości zakupowe konsumentów, które ten rodzaj „nadwyżki” mogą przeznaczyć na zwiększenie wydatków konsumpcyjnych. Rośnie sprzedaż detaliczna, zarówno dóbr codziennej potrzeby, jak i trwałego użytku. Dynamika sprzedaży pojazdów w wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej osiąga dwucyfrowe wzrosty.

Polska gospodarka, jako importer ropy, również korzysta na niższych cenach czarnego złota. Deflacja, która jest obecna w Polsce już od ponad roku, spowodowana jest w znacznej mierze niskimi cenami surowców. Przy pozytywnych perspektywach na rynku pracy oraz rosnących wynagrodzeniach, niższe ceny paliw dodatkowo wspierają konsumpcję prywatną. Popyt krajowy, a zwłaszcza wydatki gospodarstw domowych, stały się siłą napędową polskiej gospodarki już w zeszłym roku i ten trend jest kontynuowany. Pomimo nieznacznego spowolnienia wzrostu gospodarczego do 3,3% w drugim kwartale tego roku (z 3,6% w pierwszym kwartale), Coface podtrzymuje prognozę wzrostu PKB o 3,5% w całym 2015 r. na fali zrównoważonego wzrostu polskiej gospodarki. Czynnikami ryzyka pozostaje głównie wpływ otoczenia zewnętrznego, w tym trwałość i tempo ożywienia gospodarczego w strefie euro. Wzrost gospodarczy tego głównego partnera handlowego Polski będzie w pewnym stopniu warunkowany skalą spowolnienia w gospodarce Chin, co może przełożyć się na globalną koniunkturę, zarówno konsumencką, jak i biznesową oraz pośrednio na wyniki polskiej gospodarki.

2292777-grzegorz-sielewicz-glowny-ekonomista.jpg
Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Środkowo-Wschodniej
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Inne
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj