Legalizacja marihuany, wyższe podatki dla najbogatszych i lepsza ochrona praw pracowników. To niektóre z postulatów Partii Liberalnej w Kanadzie, która wygrała ostatnie wybory parlamentarne.

Kanada chciała zmiany. Wyborcy w tym kraju odsunęli od władzy konserwatywnego Stephena Harpera i po raz pierwszy od 2000 roku Kanadyjczycy dali parlamentarną większość centrowej Partii Liberalnej i jej liderowi – Justinowi Trudeau. To zaskakujące zwycięstwo liberałów jest dla nich jednocześnie dużym wyzwaniem ze strony społeczeństwa, które oczekuje zmian.

A to nie będzie łatwe. Trudeau obiecał realizować obszerny program, którego wprowadzenie spotka się z oporem – począwszy od legalizacji marihuany, przez podniesienie podatków dla najbogatszych, wprowadzenie obowiązku głosowania, więcej działań mających na celu ochronę klimatu, kwotę udziału kobiet w rządzie, ostrzejsze reguły wydatkowania publicznych pieniędzy, większe ograniczenia jeśli chodzi o posiadanie broni, większą ochronę pracownika, a skończywszy na nałożeniu pewnych ograniczeń na służby specjalne i możliwość inwigilacji obywateli.

Podczas kampanii wyborczej poprzedni premier Stephen Harper zarzucał młodemu Trudeau, że nie jest jeszcze gotowy, aby rządzić krajem. Taktyka ta – jak widać - nie przyniosła rezultatów.

Kanadzie udało się przejść przez kryzys finansowy z 2008 w dość łagodny sposób. Kanadyjskie banki były silne, a popyt wewnętrzny nie spadł, ale te atuty nie mogą być dłużej traktowane jako oczywiste. Globalne spowolnienie gospodarcze i spadek cen surowców sprawiły, że Kanada nie rozwija się już tak szybko. Gospodarka tego kraju zmniejszyła się w ciągu dwóch pierwszych kwartałów tego roku. Dodatkowo MFW zmniejszyło prognozy gospodarcze dla Kanady, a obniżka ta była największa na tle innych dużych gospodarek. Dziś wzrost PKB spodziewany jest na poziomie 1 proc.

Liberałowie chcą częściowo odpowiedzieć na ten problem, zwiększając inwestycje publiczne i rozluźniając dyscyplinę wydatkową. Podejście takie jest uzasadnione. Z bardzo niskimi stopami procentowymi, pożyczanie jest tanie, ale Trudeau musi działać ostrożnie. Program, który wystraszy rynki finansowe, może w ten sposób doprowadzić do decyzji o podwyżce stóp procentowych. Kanadyjczycy są właścicielami domów, których wartość została zawyżona, a oni sami pożyczyli zbyt wiele. Z zadłużeniem gospodarstw domowych ma poziomie ponad 160 proc. dochodów, gospodarka jest niezwykle podatna na jakiekolwiek zmiany stóp procentowych.

A co z polityką międzynarodową Kanady, szczególnie jeśli chodzi o USA? Stanowisko Trudeau ws. zmian klimatu jest nieco bardziej oświecone niż stanowisko jego poprzednika Harpera. Szef liberałów obiecał większe zaangażowanie na rzecz ograniczania zmian klimatycznych.

Podejście liberałów do ha handlu również jest nieco odmienne od stanowiska USA. Partia Liberalna po latach ciężkich negocjacji wahała się, czy poprzeć niedawno podpisaną umowę TPP o transpacyficznym partnerstwie handlowym.
Nowy kanadyjski rząd może wycofać się także z poparcia dla działań militarnych wobec Państwa Islamskiego.

W myśleniu Justina Trudeau pobrzmiewa echo stanowiska, jakie zajmuje wiele amerykańskich Demokratów. Nie oznacza to jednak, że relacje na linii Ottawa-Waszyngton ulegną ociepleniu.

Oczywiście szkoda byłoby, gdyby te relacje nie były lepsze, ale nie jest to pierwszorzędny cel dla Kanadyjczyków. Najważniejszym celem nowego kanadyjskiego rządu będzie ożywienie słabnącej gospodarki. I bez względu na to, czy nowemu kanadyjskiemu liderowi to się podoba czy nie, to właśnie za to będzie oceniany.

>>> Czytaj też: Kanada w ciągu wieku może dołączyć do grona supermocarstw