"My hodujemy krowę, a oni ją doją". Rosja uderza politycznym podatkiem w Google i Apple

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
16 lutego 2016, 05:40
Rynek mobilnych systemów operacyjnych w Rosji
Rynek mobilnych systemów operacyjnych w Rosji/DGP
Nowy polityczny podatek ma podciąć skrzydła amerykańskim korporacjom i jeszcze bardziej zwiększyć przewagę rosyjskich konkurentów.

O konieczności dodatkowego opodatkowania amerykańskich firmpoinformował German Klimenko, przezywany „carem internetu”, prywatnie miłośnik macbooków. To przedsiębiorca, który pod koniec zeszłego roku został doradcą Władimira Putina ds. internetu.

– My hodujemy krowę, a oni ją doją. Gdy kupujesz aplikację w sklepie Google Play lub App Store, to VAT naliczany jest w miejscu zakupu. Wszędzie, tylko nie w naszej republice bananowej – cytuje Klimenkę Bloomberg.
Powstała lista dystrybuowanych cyfrowo produktów (muzyka, e-booki, wideo) i usług cyfrowych (jak np. chmura obliczeniowa), w przypadku których zagraniczne firmy z reguły nie płacą VAT-u w Rosji, a rodzime już tak.
18-proc. podatek od niemal 3,9 mld dol. przychodu, jaki łącznie generują w Rosji Google, Apple i inne zagraniczne firmy ze sprzedaży treści cyfrowych, sprawiłby, że wpływy do rosyjskiego budżetu byłyby znaczące. Handel internetowy jako całość w Rosji osiągnął w zeszłym roku wartość ok. 570 mld rubli. Obrót cyfrową muzyką wygenerował ponad 2 mld rubli, a treściami wideo niemal 4 mld rubli.

2462333-rynek-smartfonow-w-rosji.jpg
Rynek smartfonów w Rosji

Spadające ceny ropy oraz sankcje Zachodu nałożone po aneksji Krymu wywołały najgorszą recesję od piętnastu lat, zatem Rosja szuka dodatkowych wpływów. Jak zauważa Michał Papuga, analityk DM XTB, Brytyjczycy i Włosi też zacieśniają kontrole fiskalne koncernów technologicznych.

Ale nie tylko o pieniądze chodzi, lecz także o wiedzę o użytkownikach.

Podatek to następstwo już wprowadzonych w życie zmian legislacyjnych. Od września firmy technologiczne Facebook, Google, Uber czy eBay muszą przechowywać dane o użytkownikach na serwerach zlokalizowanych w Rosji.
Klimenko deklarował, że nie obawia się hipotetycznej sytuacji, gdy firma taka jak Google w obawie przed podatkiem wycofa się z rynku, bo rodzima konkurencja oferuje zamienniki amerykańskich usług (poza mobilnym systemem operacyjnym).

Choć dla amerykańskich korporacji przeniesienie danych na serwery w Rosji to wielka niedogodność, w większości zapowiedziały, że dostosują się do zmian. Oficjalnie nowego podatku nie komentują, ale z tą zmianą też się pogodzą. Rosja to dla wielu z nich rynek wschodzący. – Nowy podatek ograniczy zyski zagranicznych firm z rynku rosyjskiego, jednak nawet w obliczu recesji mało prawdopodobne jest wycofywanie zainwestowanego już kapitału z Rosji. Ponad 146 mln potencjalnych klientów to zbyt łakomy kąsek – ocenia Michał Papuga.

W pewnym uproszczeniu mamy segmenty sprzętu i usług internetowych. W tym pierwszym jest tak jak niemal wszędzie na świecie – rodzime firmy musiały ustąpić miejsca znanym markom, takim jak Samsung, Apple, Sony, Yotaphone, telefon z dwoma wyświetlaczami, który miał być rosyjskim zabójcą iPhone’a, ale nie zdołał osiągnąć znaczącego udziału w rynku. Co więcej, kontrolny pakiet akcji firmy (65 proc.) przejęła za 100 mln dol. chińska firma.
W przypadku usług amerykańskie firmy przyzwyczajone do dominacji mają pod górkę, a rosyjska konkurencja wyprzedza je i bez dodatkowego podatku. największa wyszukiwarka, ma ponad 55 proc. udział w rynku. Google o przeszło 20 pkt proc. mniej. Na podatku może zyskać grupa , producent mniej znaczącej wyszukiwarki (ok. 10 proc. udziału w rynku). Sprawa ma się podobnie z serwisami społecznościowymi. Facebook ma ok. 24 mln użytkowników w Rosji, a to daje mu ledwie czwarte miejsce.

Penetracja usługami internetowymi w Rosji to ok. 60 proc., co daje perspektywy wzrostu zarówno rosyjskim, jak i amerykańskim firmom. Szczególnie w segmencie urządzeń mobilnych, bo to one w przyszłości będą jedną z głównych kategorii przychodowych wśród internetowych usługodawców.

>>> Czytaj też: Arabia Saudyjska przygotowuje się do inwazji? Największe manewry w historii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj