Grecja - wielki obóz dla uchodźców. Tysiące imigrantów utknęło w portach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 lutego 2016, 11:23
Grecja po zamknięciu granicy z Macedonią
Grecja po zamknięciu granicy z Macedonią/PAP
Grecja zamienia się w wielki obóz dla uchodźców. Tysiące migrantów utknęło w porcie w Pireusie, w Tebach i przy granicy z Macedonią, która pozostaje zamknięta.

Do Pireusu wciąż docierają nowe promy z migrantami. W ciągu dwóch dni przybyło , dziś rano kolejne dwa tysiące. Uchodźcy mówią, że nie wiedzieli o zamknięciu macedońskiej granicy. Twierdzą, że mają dokumenty, które pozwalają im na kontynuowanie podróży i nie chcą zostać w Grecji. Większość z nich odmawia przetransportowania do tymczasowych obozów i próbuje przedostać się na północ kraju. Dziesiątki autobusów z migrantami utknęły na blokadzie rolniczej w Tebach. Tymczasem w okolicy przejścia granicznego w Idomeni zgromadziło się ponad pięć tysięcy osób, a granicę przekraczają jedynie nieliczni.

Grecja twierdzi, że Wspólnota nie jest zdolna do wywiązania się ze swoich obietnic, zaledwie bowiem kilka dni temu na szczycie państw unijnych zapewniano, że granice pozostaną otwarte. Ateny protestują też przeciwko dzisiejszemu spotkaniu państw bałkańskich w Wiedniu w sprawie kryzysu migracyjnego. Na rozmowy te Grecja nie została zaproszona.

Zagrożona jest operacja NATO na Morzu Egejskim mająca na celu zmniejszenia fali migracyjnej. Turcja sprzeciwia się wcześniejszym ustaleniom i nie zgadza na rozmieszczenie sił wojskowych na jej wodach terytorialnych oraz na przyjmowanie z powrotem migrantów.

Jak podają greckie źródła, Turcja niemal całkowicie odrzuciła plan operacyjny NATO na Morzu Egejskim. Zgodziła się jedynie na obecność okrętów wojskowych na wodach międzynarodowych, a nie na jej własnych. Według ekspertów, nie ograniczy to działalności przemytników i w związku z tym cała operacja będzie nieskuteczna.

Grecki minister obrony Panos Kammenos, który rozmawiał na ten temat z przedstawicielami NATO uważa, że w wyniku dużego nacisku Turcja wycofa się ze swoich żądań i zgodzi na pierwotne ustalenia. Grecki rząd liczy na to, że działania NATO zatrzymają przepływ migrantów z Turcji na greckie wyspy, bowiem ani Frontex, ani grecka straż przybrzeżna nie mogą zawracać łodzi z uchodźcami na morzu. Zgodnie z międzynarodowym prawem muszą ich ratować.

Okręty sił NATO mają wypatrywać łodzi, które wypływają z tureckiego wybrzeża i informować o tym tureckie władze. Mają też zawracać do Turcji osoby, które uratują.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj