Ceny działek pod inwestycje zależą teraz od Sejmu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 listopada 2008, 06:00
Ceny działek pod inwestycje zależą teraz od Sejmu
Co z cenami działek?/ST
Jeśli sprawdzą się zapowiedzi polityków, to weto prezydenta do ustawy o automatycznym odrolnieniu gruntów rolnych zostanie odrzucone. Jeśli tak się stanie, to od stycznia wielkość miejskich terenów inwestycyjnych powinna wzrosnąć niemal o połowę. A ceny powinny spaść.

- Po odrzuceniu weta prezydenta ceny terenów inwestycyjnych mogą spaść o 10-15 proc. - szacuje Krzysztof Kieszkowski z firmy Polanowscy, doradcy ds. nieruchomości.

W tej chwili atrakcyjnie położone grunty rolne w dużych miastach są zwykle tańsze od terenów przeznaczonych pod inwestycje o 10 proc., choć zdarza się, że ta różnica przekracza 20 proc. W stolicy średnia cena za metr terenów inwestycyjnych wynosi ok. 1 tys. zł, ale są też grunty o połowę tańsze.

Prezydent, wetując ustawę, obawiał się wzrostu chaosu inwestycyjnego i dewastacji terenów zielonych, w sytuacji gdy nie ma skutecznego systemu planowania przestrzennego.

Nie zgadza się z tym prof. Witold Werner z Instytutu Rozwoju Miast.

- Jeśli nastąpi automatyczne odrolnienie gruntów, to wcale nie będzie oznaczało, że każdy będzie budował, co chce i gdzie chce. Nadal trzeba będzie uzyskać decyzje o warunkach zabudowy. O żadnym chaosie po odrolnieniu nie ma mowy - uważa prof. Werner.

Jednak w tej chwili nawet bez ustawy gruntów inwestycyjnych nie brakuje. Deweloperzy, którzy mają problemy finansowe, decydują się na sprzedaż wcześniej kupionej ziemi, by uzyskać środki na dokończenie rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych. Z tego punktu widzenia odrzucenie weta i odrolnienie ziemi może spowodować spadek cen, więc jeszcze pogorszenie sytuacji tych firm deweloperskich, które chcą ratować się sprzedażą posiadanych gruntów.

- Wiele lat obywaliśmy się bez odrolnienia, więc w sytuacji gdy gospodarka zwalnia i dużo projektów jest zatrzymanych, nie będzie tragedii, jeśli odrolnienia teraz nie będzie - mówi Jarosław Szanajca, prezes Związku Firm Deweloperskich.

W tej chwili grunty rolne w miastach to najczęściej długie pasy ziemi, które będzie trzeba dopiero skomasować, podzielić i przede wszystkim uzbroić. Na pewno zajmie to długie miesiące i to pod warunkiem, że gminom nie zabraknie środków na tego typu prace. Do tej pory samorządowcy w większości byli przeciwko automatycznemu odrolnianiu ziemi w miastach. Inwestorzy nieoficjalnie mówią, że urzędnicy nie chcą pozbawić się władzy, jaką daje im możliwość decydowania o przeznaczeniu gruntów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj