Zakazywanie to wymaganie heroizmu od kobiet. Musimy stworzyć realną alternatywę wobec aborcji przy tzw. trudnych ciążach, w których istnieje ryzyko urodzenia się niepełnosprawnego dziecka. Aby przekonać kobietę, że nie warto decydować się na usunięcie ciąży, trzeba jej i jej rodzinie zapewnić solidne wsparcie, jeżeli zdecyduje się urodzić. Zdajemy sobie sprawę z delikatności problemu, dlatego chcemy, by choć w części ciężar opieki wzięło na siebie państwo.
Wsparcie medyczne to zdecydowanie za mało. Musimy działać kompleksowo – opracować model wsparcia psychologicznego, rehabilitacyjnego i pedagogicznego. Kluczem jest odpowiednia opieka na jak najwyższym poziomie. Poprawa jakości opieki nad dzieckiem np. z zespołem Downa i jego rodziną, zarówno w zakresie zdrowia, jak i edukacji, wymaga zorganizowania szkoleń personelu medycznego i nauczycieli.
Myślę, że to kwestia rozłożenia akcentów, chodzi też o to, by matka wiedziała, gdzie może szukać pomocy. Żeby już przy pierwszej diagnozie otrzymała odpowiednie wsparcie i informację o pomocy.
Obecnie w Polsce legalnie przerywa ciążę około tysiąca kobiet i tę liczbę traktujemy jako bazową. Dysponujemy też statystykami, że np. jedno na siedemset dzieci ma zespół Downa.
Proszę pamiętać, że my chcemy dać alternatywę w związku z tzw. trudną ciążą, aby zapobiegać chęci aborcji. To nie jest program przeznaczony dla wszystkich rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi – nad takimi rozwiązaniami trwają osobne prace. Ten opowiadający się za życiem jest wyraźnie zorientowany na przeciwdziałanie aborcji. Co nie zmienia faktu, że chcemy objąć i jednych, i drugich jak najlepszą opieką.
Nie chcę rozstrzygać tej kwestii, ale zarówno zespół, jak i sama pani premier ma na uwadze, że projekt tych rozwiązań, który najprawdopodobniej będzie zawarty w jednym akcie prawnym i będzie zmieniał część dotychczasowych rozwiązań, pociągnie za sobą pewne koszty. Jednak na razie trudno rozmawiać o konkretnych liczbach.
To nie należy do moich kompetencji.
Pracujemy nad rozwiązaniami oferującymi pomoc dla kobiet.
Moim zdaniem już teraz przerywanie ciąży w takim przypadku nie spełnia kryteriów ustawowych, choć zastrzegam, że wypowiadam się jako obywatel, a nie minister. Niemniej z danych wynika, że wiele legalnych przerwań ciąży wynika właśnie z tej choroby.
To nie leży w naszych kompetencjach. To Sejm musiałby doprecyzować ustawę. Czasem zdarzają się sytuacje naprawdę dramatyczne, w których trudno znaleźć dobre wyjście – zawsze jednak zarówno matka, jak i nienarodzone dziecko muszą być traktowane z szacunkiem należnym osobie ludzkiej. Natomiast patrząc z punktu widzenia prawa, przepisy dotyczące przesłanek eugenicznych są bardzo niejasne, w związku z czym ich interpretacja zależy w dużej mierze od lekarzy. Pamiętajmy, że ludzie z zespołem Downa żyją wśród nas i umieją się realizować i cieszyć życiem.
Przyjąłem stanowisko ministra, aby realizować program partii, do której należę. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest on dobry dla Polski. Jestem przygotowany merytorycznie do sprawowania tej funkcji i mam wizję rozwiązania problemów opieki zdrowotnej i konsekwentnie to robię. Nie interesują mnie rozważania na temat mojej pozycji, chcę wywiązać się z zadań. Jeśli pani premier postawi na kogoś innego, to z pokorą przyjmę jej decyzję. Służba zdrowia to skomplikowany obszar i oczekiwania społeczne są wysokie. Ale niezadowolenie ze służby zdrowia jest powszechne i w innych krajach. Jest to związane ze specyfiką tego obszaru – nierozerwalnie złączonego z chorobą, cierpieniem i bezradnością. Poza tym zapewniam, że wiele osób darzy mnie życzliwością i pomaga w pracy. Otrzymałem prawie 100 tys. głosów w wyborach do Senatu. To także solidne zaplecze. Nie jestem pod ciągłym ostrzałem.
Jestem z nim w kontakcie na bieżąco i nie mam wątpliwości, że akceptuje kierunek zmian, które podejmujemy.
System ochrony zdrowia to konglomerat oczekiwań, przekonań i poważnych interesów, ale nie jest to szachownica, na której można przestawiać pionki do woli. Najważniejszy jest pacjent. Zdaję sobie sprawę, że są wśród personelu medycznego pracownicy, którzy zarabiają za mało, i wychodzimy temu naprzeciw. I nie da się ukryć, że robiąc porządek, narażamy się na rozmaite problemy. Zmiany nie wszystkim są na rękę. I często nasze propozycje są krytykowane, bo naruszamy interesy pewnych grup.
Plan jest gotowy. Pierwsze zmiany będą już w lipcu 2017 r. Jedna dotyczy leczenia się u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, druga dotknie lecznictwo szpitalne. Lekarz POZ będzie miał więcej zadań i obowiązków w zakresie kierowania pacjenta na badania i zapewnienia skierowań. Będzie też aktywnie działał w dziedzinie profilaktyki i promocji zdrowego stylu życia.
Prezentowałem swój plan na Radzie Ministrów, również pani premier i prezesowi Kaczyńskiemu. Zgodzili się. Więc obecnie przygotowujemy ustawę, która potwierdzi ten wzrost. Dotychczas nakłady na ochronę zdrowia rosły jedynie z powodu wzrostu zatrudnienia i wynagrodzeń, były uzależnione od składki płaconej na zdrowie. Teraz ma być zagwarantowany procent PKB wydawany na zdrowie z budżetu. Mam nadzieję, że uda nam się zrealizować zakładany wzrost nakładów – będzie to oznaczało rewolucję w sposobie myślenia o ochronie zdrowia w Polsce.
