Royal Dutch Shell, druga największa pod względem wartości rynkowej firma paliwowa na świecie spodziewa się, że popyt na ropę osiągnie swój szczyt w ciągu 5 lat. To bardzo rzadkie stwierdzenie w branży, w której wysoki popyt utrzymywał się przez dekady.

Prognozy europejskiego giganta różnią się od jego największych konkurentów. Amerykański Exxon Mobil przewiduje, że globalny popyt na ropę wzrośnie o ok. 20 proc. od 2014 do 2020 roku. Arabia Saudyjska – największy producent ropy na świecie, który posiada rezerwy ropy na najbliższe 70 lat, prognozuje, że popyt będzie dalej rósł ze względu na zwiększającą się konsumpcję na rynkach wschodzących.

Jeśli energie odnawialne i niektóre technologie, takie jak elektryczne auta, nadal będą się rozwijać w takim tempie, zużycie paliw kopalnych osiągnie swój najwyższy poziom w 2030 roku – spodziewa się Światowa Rada Energii. Michael Liebrich, założyciel Bloomberg New Energy Finance, przewiduje, że szczyt ten nastąpi w 2025 roku, a w latach 30. XXI wieku zacznie spadać.

Reklama

“Po raz pierwszy w historii firmy paliwowe muszą poważnie myśleć o przyszłości” – komentuje Alastair Syme, analityk rynku ropy z Citigroup z Londynu. Biznes zajmujący się wydobyciem ropy jeszcze kilka lat temu wierzył, że każda kropla czarnego złota znajdzie swój rynek, dziś musi sobie uświadomić, że opłacalne będzie wydobycie tylko tych najbardziej konkurencyjnych zasobów.

W obliczu takiej sytuacji Shell chce się w coraz większym stopniu skupiać na naturalnym gazie oraz nowych źródłach energii, takich jak biopaliwa i wodór.

Prognozowany wzrost popytu na ropę o ok. 20 mln baryłek dziennie w ciągu następnych 20 lat prawdopodobnie będzie wystarczający, aby okiełznać wpływ rozwoju technologii aut elektrycznych – uważa Spencer Dale, główny ekonomista BP. Samochody elektryczne będą miał większy wpływ na rynek za jakieś 30-50 lat, choć oczywiście jest prawdopodobieństwo, że stanie się to szybciej - dodaje.

>>> Czytaj też: To koniec ery globalizacji. Wskazują na to najważniejsze dane