Agenci CBA weszli do Metropolitan Investment. Pod lupą piramida finansowa o wartości 250 mln zł?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 lipca 2020, 08:39
Agenci CBA weszli do Metropolitan Investment. Pod lupą piramida finansowa o wartości 250 mln zł?
Inne
Twórcy warszawskiej spółki są podejrzani o stworzenie piramidy finansowej na ćwierć miliarda złotych – pisze w weekendowym wydaniu "Puls Biznesu".

W gazecie czytamy, że na początku tygodnia Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zatrzymało dwie osoby z Metropolitan Investment(MI) w związku z podejrzeniem stworzenia piramidy finansowej i kierowania nią w latach 2018-2020.

Z informacji, do których dotarł "PB", wynika, ze zatrzymanymi są Łukasz W., prezes Metropolitan Investment, i Robert J., współwłaściciel, wiceprezes w latach 2016-2019, a od lutego 2019 r. przewodniczący rady nadzorczej.

"Poznańska prokuratura nie ujawnia tożsamości zatrzymanych" – podkreśla gazeta. Informuje jedynie, że są to osoby, które w podległych MI spółkach pełniły funkcje zarządcze – dodaje dziennik.

"Zatrzymani usłyszeli zarzuty oszustwa polegającego na doprowadzeniu co najmniej 1466 osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie około 250 mln zł. Na tym etapie podejrzanym grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat" – mówi cytowana przez "PB" rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu Anna Marszałek,.

Metropolitan Investment, to jak wyjaśnia "PB", warszawska spółka, która w latach 2016-2019 oferowała inwestycje na rynku nieruchomości w formie obligacji i sprzedawała udziały w spółkach.

Dziennik zaznacza, że prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie MI wiosną tego roku, jednak o spółce zaczęło się robić głośno już jesienią ubiegłego roku, kiedy przez internet przetoczyła się fala negatywnych komentarzy o regulowaniu przez nią zobowiązań finansowych.

"Prywatni inwestorzy skarżyli się na problemy z wykupem udziałów i obligacji, a podwykonawcy informowali o niezapłaconych fakturach" – czytamy w "PB".

Spółki MI, jak podkreśla dziennik, prowadziły także emisję obligacji. "Oprócz atrakcyjnego oprocentowania inwestorom proponowano zabezpieczenia na nieruchomościach. Jednak warunki emisji nie wskazywały, czy dana nieruchomość jest już obciążona" – wyjaśnia cytowany przez dziennik Leszek Kliszewski, prawnik z kancelarii Legality, która reprezentuje klientów MI.

Później, jak dodaje, okazywało się, że w niektórych emisjach zabezpieczenie hipoteczne jest na tak odległym miejscu, że w praktyce jest ono iluzoryczne.

"Prokuratura informuje, że sprawa ma charakter rozwojowy i nie wyklucza dalszych zatrzymań" – zaznacza gazeta. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj