Spotkanie odbyło się w przededniu posiedzenia Rady Europejskiej poświęconego m.in. konkurencyjności oraz dwa tygodnie po ogłoszeniu przez Komisję Europejską Aktu o Przyspieszeniu Przemysłu (Industrial Accelerator Act, IAA).
– Nasza sytuacja gospodarcza i bezpieczeństwa wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Unia Europejska stoi wobec zarówno starych, jak i całkowicie nowych wyzwań. W tej rzeczywistości bezpieczeństwo i konkurencyjność są ze sobą powiązane bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Bezpieczeństwo Europy coraz bardziej zależy od jej siły gospodarczej – podkreślił Ignacy Niemczycki, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, podczas otwarcia wydarzenia.
Natomiast jak wyjaśniał Bartek Czyczerski, prezes Business & Science Poland, za hasłem konferencji „Nowy porządek przemysłowy” stał zamiar uchwycenia istoty zachodzącej transformacji.
– Jej zasięg jest szerszy i obejmuje nie tylko przemysł. Wszyscy zastanawiamy się dziś nad tym, jak żyć, pracować i prowadzić biznes w czasach niepewności, z którą się mierzymy – gospodarczej, geopolitycznej i technologicznej – powiedział.
Globalni konkurenci nie czekają na Europę
Witold Literacki, wiceprezes zarządu ORLEN S.A., przedstawił bliżej perspektywę przedsiębiorców w wystąpieniu otwierającym pierwszą sesję tematyczną.
– Cel wyznaczony przez UE jest dla nas jasny – dekarbonizacja przemysłu. Kluczowe pytanie brzmi jednak, jak połączyć cele klimatyczne z dwoma innymi priorytetami: zapewnieniem konkurencyjności europejskiego biznesu oraz bezpieczeństwa dostaw – stwierdził.
Podkreślił on, że globalni gracze nie czekają na Europę, tylko prowadzą ekspansję gospodarczą. Wskazywał też, że bezpieczeństwo energetyczne oznacza nie tylko dostępność surowców, ale także ich przystępność cenową oraz że konieczne jest ograniczenie ryzyka „ucieczki emisji”. Zaapelował również o mniej kar, a więcej zachęt.
Alessandro Bartelloni z FuelsEurope przypomniał podczas pierwszej dyskusji, że od 2009 r. w Europie zamknięto 25 rafinerii, choć są one potrzebne nie tylko do wytwarzania paliwa, ale również asfaltów, smarów czy wosków.
Organizator
Business & Science Poland (BSP) to związek pracodawców zrzeszający największe polskie firmy, który powstał z potrzeby wsparcia i promocji interesów gospodarczych polskiego biznesu na poziomie unijnym. Jest największą organizacją tego typu w Brukseli.
Wydarzenia towarzyszące
Podczas Competitiveness & Security Business Summit wybrane start-upy miały okazję zaprezentować swoje pomysły na innowacyjne biznesy i otrzymać informację zwrotną od przedstawicieli biznesu i decydentów. Nie zabrakło także sztuki – uczestnicy mogli obejrzeć instalację „Springs of Love” i porozmawiać z jej twórcami.
– Jeśli trend się utrzyma, ryzykujemy, że zostaniemy przemysłową pustynią – ostrzegł Bartelloni.
Do głównych barier uderzających w konkurencyjność unijnego przemysłu uczestnicy konferencji dość zgodnie zaliczali wysokie ceny energii oraz nadal istniejące przeszkody na jednolitym rynku. Ignacy Niemczycki podkreślał, że brak obniżki kosztów energii może podważyć poparcie nie tylko dla transformacji, ale i dla samej Unii Europejskiej. Według niego potrzebny jest zarówno dokładny przegląd zasad systemu handlu uprawnieniami do emisji EU ETS, jak i spowolnienie tempa redukcji bezpłatnych uprawnień do emisji.
Na potrzebę rewizji systemu EU ETS, zaplanowanej na ten rok przez Komisję Europejską, wskazywał też w rozmowie 1 : 1 Borys Budka, przewodniczący komisji ITRE w Parlamencie Europejskim. Według niego potrzebna jest rozbudowa wspólnego rynku energii, co z kolei wymaga inwestycji w sieci elektroenergetyczne.
Daleko idące zmiany w systemie EU ETS nie są jednak pożądane przez wszystkich uczestników rynku, na co zwróciła uwagę w debacie Aleksandra Kordecka, członkini gabinetu Stéphane’a Séjourné, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej. Chodzi przede wszystkim o przedsiębiorstwa, które wcześnie inwestowały w dekarbonizację i teraz obawiają się utraty przewagi konkurencyjnej. Jednocześnie byłoby to karanie tych, którzy jako pierwsi dostosowali się do nowych reguł.
IAA: szansa czy zagrożenie?
4 marca Komisja Europejska przedstawiła projekt Industrial Accelerator Act (IAA), czyli Aktu Przyspieszenia Przemysłu. Jego celem jest zwiększenie udziału przemysłu w unijnym PKB z 14,3 proc. do 20 proc. w 2035 r. Ma to zostać osiągnięte m.in. dzięki zwiększeniu popytu na unijne i niskoemisyjne produkty, w tym przez system zamówień publicznych i programów wsparcia.
Aleksandra Kordecka podkreślała, że IAA ma umożliwić dekarbonizację bez dezindustrializacji.
– Chiny przeznaczają 4 proc. PKB na subsydia – podkreśliła.
Zauważyła, że w takiej sytuacji unijnym przedsiębiorstwom trudno jest konkurować, w związku z czym UE musi stosować zasadę wzajemności i narzędzia handlowe wspierające uczciwą konkurencję. Aleksandra Kordecka tłumaczyła, że celem IAA jest stworzenie wiodących rynków dla niskoemisyjnych produktów przemysłowych, a dokument zawiera także rozwiązania mające na celu przyspieszenie wydawania pozwoleń dla przemysłu oraz wprowadzenie nowych zasad dotyczących bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Chodzi np. o konieczność zatrudnienia co najmniej 50 proc. pracowników w UE w niektórych projektach.
Benjamin Denis z industriAll Europe, organizacji zrzeszającej związki zawodowe, wskazywał z kolei, że Europa przez dekady nie miała spójnej polityki przemysłowej, w przeciwieństwie do np. Chin. Już 10 lat temu przedstawiły one strategię „made in China”, którą następnie realizowały. Podkreślił jednak, że odpowiedzialność za obecną sytuację leży nie tylko po stronie instytucji, lecz także przedsiębiorstw, które wyprowadzały produkcję, kierując się jedynie najniższym kosztem.
– Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki jest ostateczny cel polityki przemysłowej? Co rozumiemy pod pojęciem konkurencyjnego biznesu? Czy chodzi o maksymalizację krótkoterminowych zysków finansowych dla akcjonariuszy, czy o utrzymanie silnej struktury przemysłowej w Europie? – pytał, zaznaczając, że jako związki zawodowe opowiadają się za drugą opcją. Zauważył też, że transformacja jest potrzebna, a koszt jej braku odczuwamy choćby obecnie w związku z sytuacją na rynku paliw po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Ignacy Niemczycki zgodził się, że unijna strategia dekarbonizacji ograniczyła koszty ostatnich kryzysów energetycznych, ale ostrzegł, że nowe regulacje nie mogą tworzyć podziałów na „wygranych i przegranych” w ramach jednolitego rynku. Do tego może według niego prowadzić wprowadzenie kryteriów niskoemisyjności w IAA.
– Czujemy, że potrzebne jest nieco inne podejście – podkreślił. Zauważył też, że konkurencyjność zależy także od dostępu do kapitału.
Według Soni Buchholtz z Instytutu Zrównoważonej Gospodarki dekarbonizacja może stać się przewagą polskiego i unijnego przemysłu, ale konieczne jest wykorzystanie szans płynących z rozwoju sektora clean tech.
– Chodzi o urządzenia, które pozwolą przeprowadzić dekarbonizację szybciej i taniej, z wykorzystaniem europejskiego przemysłu. Walorem Polski jest to, że my taką bazę przemysłową mamy już rozwiniętą, a możemy mieć jeszcze bardziej – mówiła.
Polska już dziś jest drugim największym na świecie eksporterem baterii do samochodów elektrycznych, a także ważnym producentem dla transportu kolejowego i niektórych komponentów fotowoltaicznych. Rośnie także nasz udział w łańcuchach dostaw dla morskiej energetyki wiatrowej. Według Buchholtz chodzi więc zarówno o skalowanie tych elementów łańcuchów dostaw, które już dziś są konkurencyjne, jak i o rozwój nowoczesnych rozwiązań. Jednocześnie Polska powinna zabiegać o korzystniejsze ujęcie miedzi w IAA i aktywnie bronić swoich interesów.
Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat, zauważył, że istotny element polskich emisji przemysłowych pochodzi z produkcji nawozów z gazu ziemnego i szarego wodoru.
– Jednym ze sposobów wyjścia z tego problemu oraz redukcji emisji jest zielony wodór. Unia Europejska zaproponowała w tym zakresie obowiązkowy cel, tzw. RFNBO – mówił.
Tylko że, jak podkreślił, ilość energii z OZE wyprodukowana w 2030 r. będzie zbyt mała, by wytwarzać istotne wolumeny zeroemisyjnego wodoru.
– Dlatego musimy mieć konstruktywną propozycję wyjścia z tego impasu regulacyjnego, który blokuje aktywność inwestorów nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech czy Holandii, gdzie poparcie dla transformacji energetycznej jest istotnie większe również w przemyśle energochłonnym – podkreślił Hetmański.
Finansowanie innowacji „made in EU”
Ważnym tematem dyskusji była dostępność kapitału. Jarosław Dąbrowski, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, zwracał uwagę, że podczas gdy rozwijające się polskie firmy miewają problem z pozyskaniem kapitału, znaczna część europejskich pieniędzy trafia na rynek amerykański.
– Biliony euro oszczędności gospodarstw domowych z Europy zasila amerykański rynek kapitałowy, w tym rynek funduszy inwestycyjnych. Nasze firmy, które szybko rosną i mają ogromne potrzeby mierzone w miliardach euro czy dolarów, gdy nie znajdują kapitału w Europie, szukają go tam, gdzie jest – mówił Dąbrowski, wskazując, że w takich sytuacjach biznesy często szukają finansowania w Stanach Zjednoczonych.
Według niego jednym z problemów jest fragmentacja europejskiego rynku kapitałowego.
– To wielkie wyzwanie dla Polski i Europy: skoncentrować kapitał i zbudować właściwe instrumenty i narzędzia – tak, żeby firmy takie jak ElevenLabs czy InPost mogły już w pierwszych fazach rozwoju korzystać ze środków, które są w Europie. To powinno zasilać polską i europejską gospodarkę – mówił Dąbrowski.
Przedstawiciele InPost i ElevenLabs potwierdzali te problemy. Jean Francois Dohogne, CFO Eurozone w InPost, stwierdził, że problemem nie jest brak pieniędzy na rynku, ale ich ukierunkowanie. Dohogne wskazywał na zbyt sztywne, sektorowe definicje innowacji oraz fragmentaryzację regulacji w UE, która utrudnia skalowanie. Franek Sokołowski, CEO Office Director w ElevenLabs, podkreślał, że polskie VC nie wykazały gotowości do finansowania spółki, która dziś osiąga globalny sukces. Jej wartość to obecnie 11 mld dol. To według niego pokazuje konieczność większej elastyczności w podejściu funduszów VC. Zniechęcająca jest także ilość formalności.
– Im mniej biurokracji, tym lepiej – podkreślił.
Wskazał też na rolę wsparcia, które nie ogranicza się do dostarczenia kapitału – ale także np. do przedstawienia spółki potencjalnym partnerom.
Marjut Falkstedt, prezeska Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego, oceniała, że luka kapitałowa stopniowo malała na przestrzeni ostatnich 10 lat, ale Europa nadal rozwija się „w dwóch prędkościach” – w krajach takich jak Francja, Niemcy, Holandia czy Belgia rynki venture capital zaczęły rozwijać się wcześniej, przez co kraje takie jak Polska miały sporo do nadrobienia. Według Marjut Falkstedt dzieje się to stosunkowo szybko.
Kluczowa jest według niej także współpraca z uniwersytetami i ośrodkami badawczymi.
– W Europie jesteśmy bardzo dobrzy w badaniach, ale nie w robieniu z badaczy przedsiębiorców – mówiła.
Według prezeski European Investment Fund oznacza to konieczność uwzględnienia na uniwersytetach przedsiębiorczości, handlu czy komunikacji.
– Europa potrzebuje „28. reżimu” prawnego – podkreślała też Marjut Falkstedt, nawiązując do inicjatywy zaproponowanej przez Komisję Europejską koncepcji „EU Inc.”, która ma ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej wewnątrz UE i zapewnić bardziej jednolite zasady dzięki likwidacji wewnętrznych barier.
Jarosław Dąbrowski wskazywał jednak, że rynek już się zmienia. BGK zmodyfikował swoją strategię i procedury po to, żeby umożliwić większe inwestycje w innowacje i technologie. Z kolei rząd ogłosił projekt „Innovate Poland”, w ramach którego BGK rozpoczął projekt Future Tech Poland wart 1,5 mld zł.
– To jest game changer, pierwszy z kilku programów, które pozwolą, aby venture capital, growth i private equity mogły być zasilane w znaczące środki. Potem płyną one do spółek – mówił Dąbrowski.
Nadal jednak jest sporo do nadrobienia. W Polsce inwestycje w venture capital, growth i private equity odpowiadają wartości ok. 0,15 proc. PKB, podczas gdy w zachodniej Europie jest to ok. trzykrotnie więcej, a w Stanach Zjednoczonych – nawet dziesięciokrotnie więcej.
Z kolei dla Martiny Colombo, dyrektorki ds. europejskich we włoskim banku rozwoju CDP, zmianę przyniósł program InvestEU.
– To umożliwiło CDP podjąć ryzyka, na które wcześniej nie moglibyśmy się zdecydować. Nasz apetyt na ryzyko może być większy, co sprawiło, że zwiększyliśmy zainteresowanie funduszami VC i bardziej bezpośrednio możemy wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa – mówiła Martina Colombo.
SAFE ma wyzwolić współpracę międzynarodową
Podczas wydarzenia w Brukseli silnie wybrzmiała potrzeba pogłębiania współpracy w obszarze obronności. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy (SAFE), podkreślała, że program ten jest jednym z kluczowych osiągnięć polskiej prezydencji w Radzie UE i dowodzi, że Europa zdecydowała się realnie wziąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.
– Mamy wojnę w Ukrainie, ale ostatnie tygodnie pokazały nam również, że rosyjska inwazja na Ukrainę nie jest naszym jedynym problemem – mówiła Sobkowiak-Czarnecka, wskazując na skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Oba te kryzysy ujawniły znaczenie bezpiecznych i odpornych łańcuchów dostaw, a jednym z celów SAFE jest ich skracanie.
Pełnomocniczka rządu podkreślała, że SAFE ma w pierwszej kolejności zapewniać środki na inwestycje w europejskie zdolności obronne oraz budować realną współpracę między państwami członkowskimi w obszarze przemysłu obronnego. Przyznała jednak, że choć za mechanizmem SAFE stał także pomysł rozpoczęcia prac nad nowymi projektami między państwami członkowskimi, realne efekty w tym zakresie osiągniemy na kolejnym etapie, jeśli pojawi się SAFE 2.
– Dziś musimy działać natychmiast – zaznaczała.
Zadeklarowała, że Polska chce być liderem działań w ramach SAFE i w procesach zmian w europejskim przemyśle obronnym.
– Chcemy być animatorem współpracy w zakresie wspólnych zakupów uzbrojenia – podkreśliła.
W kontekście obronności również pojawił się temat wysokich cen energii i barier, które wciąż utrudniają działalność europejskiego przemysłu. Jan Hamáček, dyrektor ds. relacji zewnętrznych Czechoslovak Group (CSG), mówił o tym, że przemysł obronny odczuwa wpływ wysokich cen energii na koszty. Poparł też apel o zmniejszenie liczby regulacji, a przynajmniej bardziej zrozumiałe warunki funkcjonowania rynku. Według niego konieczna jest lepsza koordynacja polityk międzysektorowych, w tym wskazywał na połączenia między regulacjami chemicznymi a związanymi z obronnością.
– Z zadowoleniem przyjmujemy fakt, że obronność staje się jednym z kluczowych priorytetów zarówno dla UE, jak i państw członkowskich. Aby Europa mogła bronić się samodzielnie, a europejski przemysł obronny był w stanie zapewnić odpowiednie dostawy, potrzebne jest spójne wsparcie – podkreślił Hamáček.
Uczestnicy debaty poświęconej temu tematowi przypomnieli, że rok wcześniej, w marcu 2025 r., została opublikowana Biała Księga w sprawie obronności europejskiej – „Gotowość 2030”, która zakłada wzmocnienie zdolności wojskowych UE. Maciej Stadejek, dyrektor ds. polityki bezpieczeństwa i obrony w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych, podkreślał, że w ostatnim roku osiągnięto znaczące postępy. Najpierw konieczne było wypracowanie wspólnej oceny zagrożeń.
– Nie jest zaskoczeniem, że Rosja została uznana za bezpośrednie i pilne zagrożenie dla Europy, a Chiny jako podmiot umożliwiający jej działania – mówił Maciej Stadejek.
Zwrócił także uwagę na zmieniającą się politykę Stanów Zjednoczonych, co wpływa na konieczność zwiększenia autonomii obronnej UE przy jednoczesnej mniejszej przewidywalności po stronie USA.
Partnerzy
PARTNERZY STRATEGICZNI: ORLEN S.A., Bank Gospodarstwa Krajowego
PARTNERZY KONGRESU: Związek Cyfrowa Polska, CEE Digital Coalition, Dom Polski Wschodniej w Brukseli, Województwo Łódzkie, CEC Group, WB Group, Polskie Porty Lotnicze S.A.
WE WSPÓŁPRACY Z: WindEurope, Euromines, European Metals, CEBRE – Czech Business Representation to the EU in Brussels, Stałe Przedstawicielstwo RP przy UE, Instytut Polski w Brukseli, We Did It In Poland, Łukasiewicz – ILOT, Łukasiewicz – iTECH, Ensemble, Branżowe Punkty Kontaktowe, Visegrad Insight
PARTNERZY MEDIALNI: Euractiv, Dziennik Gazeta Prawna, Forsal.pl, Ringier Axel Springer Polska
Partner