Europie grozi zalew chińskich aut. Tylko jedna rzecz może to powstrzymać

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 października 2025, 10:58
samochód elektryczny, ładowania EV
Europie grozi zalew chińskich aut. Tylko jedna rzecz może to powstrzymać/shutterstock
UE musi i chce bronić się przed chińską ekspansją, tyle że na drodze może stać ten sam demon, który paraliżuje próby stworzenia unii rynków kapitałowych czy unii bankowej — głęboka fragmentacja ideowa, polityczna, regulacyjna - zauważa "Puls Biznesu" w poniedziałkowym wydaniu. Rozwiązaniem mogą być skoordynowane unijne subsydia dla europejskich pojazdów elektrycznych.

Europejski przemysł w stagnacji

Puls Biznesu zwraca uwagę, że europejski przemysł motoryzacyjny od kilku lat znajduje się w stagnacji. Dziś jego kurs wyznaczają trzy siły: chińska ekspansja, protekcjonizm USA i apatia rodzimych konsumentów. Od 2019 r. unijny import samochodów elektrycznych i hybrydowych z Chin zwiększył się z 0,01 mld EUR do 8,3 mld, natomiast europejski eksport do Chin wzrósł do zaledwie 2,8 mld EUR. Efekt jest taki, że chińscy producenci kontrolują już 20 proc. europejskiego rynku pojazdów elektrycznych.

Gazeta zaznacza też, że popyt wewnętrzny w UE wciąż jest o około 20 proc. niższy niż przed pandemią. A jakby tego było mało, na froncie atlantyckim USA podniosły cła na europejskie pojazdy z 2,5 do 15 proc.

Pozycja Polski

Polska może nie jest tak uzależniona od motoryzacji jak nasi sąsiedzi, ale jednocześnie branża stanowi ważną część gospodarki - zauważa gazeta. Dodaje, że jesteśmy w UE jednym z głównych eksporterów autobusów elektrycznych i hybrydowych oraz pojazdów dostawczych, mamy też głęboką specjalizację w produkcji komponentów — od hamulców przez systemy zawieszenia aż po układy kierownicze.

W rezultacie motoryzacja to 200 tys. miejsc pracy, 13,5 proc. całego eksportu i 8 proc. PKB.

Co powinna zrobić UE?

Puls Biznesu stawia też pytanie, jak UE powinna odpowiedzieć? I wskazuje, że ekonomiści S. Tordoir, N. Redeker i L. Guttenberg w swoim raporcie stawiają „bardzo ciekawą” diagnozę i zarazem przedstawiają rekomendację — obecny, pofragmentowany system subsydiów krajowych należy zrównać z ziemią. Gazeta podaje, że według ekonomistów, „chaotyczne” narodowe dotacje trzeba zastąpić jednolitym, ogólnoeuropejskim systemem wsparcia. Zaznacza, że tylko w ten sposób można wykorzystać potencjał 450 mln konsumentów — przez skoordynowane subsydia dla pojazdów elektrycznych (EV) obwarowane twardą klauzulą: „kupuj to, co europejskie”. Jak przekuje Puls Biznesu, miałoby to działać w ten sposób, że faworyzowane będą auta, w których cały łańcuch wartości generuje najniższy ślad węglowy (od pozyskiwania surowców aż do produkcji i transportu), a akurat chińskie elektryki mają zdecydowanie wyższy ślad węglowy niż europejskie - stwierdza gazeta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj