Trudny biznes. Bank to (na ogół) tylko kłopot

Bank
Bank/Shutterstock
W tym biznesie porażek było znacznie więcej niż sukcesów. Każdy by chciał mieć własny bank, prawda? Dziś coś takiego to rzadkość, lecz w minionym trzydziestoleciu (z małym okładem) mieliśmy wiele prywatnych banków. I nader często zdarzało się, że były to niewypały.

Kolekcjoner tarcz

Dziś, gdy powiedzielibyśmy „bank z prywatnym właścicielem”, w dziewięciu na 10 przypadków (o 10. trochę później, a jeszcze dalej o 11.) pomyślelibyśmy zapewne o Leszku Czarneckim. Piętnaście lat temu na czele listy najbogatszych Polaków, już wcześniej honorowany przez „Financial Times” jako wschodząca gwiazda środkowoeuropejskiego biznesu, mógłby pokusić się nawet o miano kolekcjonera banków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTrudny biznes. Bank to (na ogół) tylko kłopot »
Tematy: banki
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj