Klienci w Niemczech w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2020 roku kupili 98 370 sztuk całkowicie elektrycznych aut. To o 1/3 więcej, niż wynosi liczba sprzedanych aut w Kalifornii – ojczyźnie Tesli, wynika z raportu berlińskiej Schmidt Automotive Research.

Państwowe subsydia wysokości 9 tys. euro na jedno auto sprawiły, że flota samochodów na baterie w Niemczech jest już dwa razy większa niż podobna flota w Norwegii, która wciąż charakteryzuje się największą liczbą aut elektrycznych na obywatela.

Liczba rejestracji aut elektrycznych w Niemczech i w Kalifornii w poszczególnych latach / Bloomberg

Prześcignięcie Kalifornii pod względem liczby aut na prąd to duża szansa dla lokalnych producentów samochodów, takich jak Volkswagen, Daimler i BMW. Tym bardziej, że firmy te próbują nadrobić dystans do konkurencyjnej Tesli. Kiedyś niemieckie firmy były liderami jeśli chodzi o innowacje w branży motoryzacyjnej, dziś ich połączona wartość stanowi mniej, niż połowa wartości Tesli. Amerykańska firma buduje właśnie fabrykę pod Berlinem, aby rzucić wyzwanie niemieckim konkurentom na ich własnym podwórku.

Europa podejmuje bezprecedensowe kroki, aby wycofać samochody spalinowe. Wielka Brytania od 2030 roku zakaże sprzedaży takich aut. Niemcy w ubiegłym miesiącu ogłosiły, że przedłużą dopłaty do zakupu aut elektrycznych do 2025 roku oraz rozbudują krajową sieć ładowania pojazdów elektrycznych, a także ułatwią płatności za ich ładowanie.

Z kolei Kalifornia wycofa ze sprzedaży auta spalinowe do 2035 roku w ramach walki ze zmianą klimatu – oświadczył we wrześniu gubernator stanu Gavin Newsom.